mam ten sam dylemat - nigdy nie miałem tak bym kiedykolwiek wstał rano i myslał o kiepie. Najpierw śniadanko, potem herbatka i ewentualnie papierosek. Najwcześniej około 9. Czasem nawet później. Paliłem dla przyjemności bo to po prostu lubiłem. A najgorsze jest że ja knajpiano pubowy człek jestem. I piwsko z petem musiało byc w zadymianej knajpce Teraz to ja nie wiem jak to będzie hihihih