jedyny problem z fajkami siedzi w głowie. ja po ponad dekadzie stwierdziłem, że wypaliłem już wszystkie fajki, jakie mi przysługują i z dnia na dzień stałem się niepalący.
istotne jest podejście do sprawy - mi pomogło uświadomienie sobie, że ja nie "rzucam palenia", tylko "staję się niepalący", a więc jak każdemu niepalącemu nie chce mi się
jarać, nie ciągnie mnie do fajek, a na pytanie "czy idziemy" odpowiadam "no przecież ja nie palę".
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami