Szukaj
Długo zastanawiałem się czy zabrać głos ale co mi tam, nie twierdzę że nie próbowałem palić. Kiedy miałem dziewięć lat byłem niezłym urwisem, miałem nawet obniżone zachowanie na świadectwie szkolnym, co w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych, naprawdę było rzadkością.
Widzę że wielu z rzucających palenie, pomyślało być może po raz pierwszy o swoim otoczeniu, żonie, dzieciach, współpracownikach. Nie chodzi mi o to ze dłużej Was będą mieli, ale o to że oni będą zdrowsi. Robienie sobie z tego tytułu prezentów to już hipokryzja, ale jak nie mam innej motywacji, co mi tam nie ja płacę
Niepalący całe życie, niestety zbyt często zmuszany do ich towarzystwa. To wszystko co na ogół powyżej palący napisali, to mz w celu samousprawiedliwienia się. Z pewnością jest im lepiej.
Mimo wszystko życzę rzucającym ten wstrętny śmierdzący nałóg powodzenia.
PS. Palenie postarza![]()
Ostatnio edytowane przez wlopis ; 07-01-2009 o 19:06
SLR/FX/DX/ N/24/35/50/85/SB800/SB600/NX2
postanowiłem też zabrać głos w dyskusji. Rzuciłem palenie po prawie 25 latach. Nagle i mam nadzieję nieodwracalnie. Nie palę już 4 lata. Pewnego dnia, gdy syn miał wolne w szkole, poszliśmy razem na basen. On przepłynął cały, ja stanąłem w połowie długości. Po jego pytaniu " tato, co ty, basenu nie przepłyniesz?" zrobiło mi się naprawdę głupio. Po wyjściu wyrzuciłem paczkę do śmieci. Od tamtej pory nie palę.
Moim zdaniem, wymyślanie sobie motywacji nie ma sensu. Rzucę, to zaoszczędzę pieniądze, będę zdrowszy itd itp nie ma szans na powodzenie. To musi byś wewnętrzne postanowienie. Wiem coś tym, sam rzucałem co najmniej kilkanaście razy. Za każdym razem się udawało. Tyle, że na miesiąc, dwa.
Ostatnio edytowane przez lewAp7 ; 08-01-2009 o 11:49
ja z dnia na dzień rzuciłem po 6 latach palenia i już nie palę 5 lat. sama silna wola wystarczyła
a mi cholernie ciezko idzieod nowego roku do dzis spalilem jedna paczke, jest to znaczacy postep gdyz zapale sobie z 1 papieroska dziennie choc bywaja i takie kiedy nic nie zapale. mimo wszystko bede probowal dalej i nadejdzie taki moment kiedy dziennie wypije jedna cole wiecej ( moj kolejny nalog
) niz zapale
![]()
Bo to łatwe nie jest. Ja przez pierwsze 2 miesiące przechodziłem gehennę! Gdyby nie wspomagacze ("zyban" chyba), to nie wiem czy rzuciłbym... Tym, co rzucili wydaje się to proste, ale nie oszukujmy się - to nie jest proste! Objawy rzucania palenia są różne, jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej... Ja przechodziłem cięzko (szczegóły Wam daruję), ale warto było!
Dodam tylko, że ta "cięzkość" pomaga mi utrzymać się przy niepaleniu (już coś ponad 5 lat)... bo jak sobie przypomnę, co musiałbym przechodzić przy ponownym rzucaniu palenia przy (ewentualnym) powrocie do nałogu... Brrr
edit:
W moim przypadku powrót do papierosów skutkowałby chyba paleniem do końca mych dni - nie mam zbyt silnej woli i raczej nie zdecydowałbym się na ponowne katusze związane z (ponownym) rzucaniem palenia.
Ostatnio edytowane przez lewAp7 ; 08-01-2009 o 12:31
Skontaktuj się z nami