Witam, Przeglądam ten wątek od początku i po zakupie D90 postanowiłem odważyć się i podzielić się pierwszymi wrażeniami, które są bardzo i to bardzo pozytywne. Ponieważ nie jestem profesjonalistą a marnym amatorem mój wywód będzie zapewne bardzo laickiNa początek trochę historii: - Przygodę z lustrzanką zacząłem od D70S - pierwsza sesja w plenerze (piękny słoneczny początek lata) i totalna załamka. Mówię tu o problemie automatyki WB. Niebo było fioletowe a biała bluzka żony tez nie była biała. Potem były zdjęcia na chrzcinach córki gdzie z kolei (moim zdaniem) zdjęcia były trochę za ciemne no i ten balans bieli (pozostały NEFy). (wiem, wiem można to korygować, ale jak już uchwycisz ten błysk w oku dziecka następnym razem nie masz już tyle szczęścia). Zamieniłem na D80
- Pierwsze zdjęcia z D80 też plener - po D70S był to znaczący upgrade ale od razu przyszła tez pierwsza załamka - większość zdjęć plenerowych okazała się prześwietlona (przepalone niebo, wyprane kolory). Zaczęła się czytanie forum (sławetne posty i testy Zbyszka). Rezultat - przestałem używać Matrixa i zacząłem ostrą zabawą z korekcją ekspozycji i workaround w postaci blokowania pomiaru światła na środku przejścia jasnego z ciemnym (np. niebo - ziemia). Zdjęcia wychodziły super ale nie wszystkie. Dużo zdjęć lądowało w koszu. Ech pojawiło się d90... - Zdecydowałem się na D90 bo: liczyłem na poprawę w zakresie problemów z Matrixem z D80, na mniej szumiącą matrycę CMOS na wysokich ISO (nie lubię świecić małemu dziecku lampą po oczach), na system czyszczenia matrycy (juz kilka razy dawałem D80 do czyszczenia fachowcom) no i oczywiście miałem całą masę mniej lub bardziej realnych oczekiwań bo to przecież nowy sprzęt. /Ten długi wstęp był mi potrzebny aby w pełni oddać mój zachwyt/ Po rozpakowaniu D90 i wprowadzeniu kilku podstawowych ustawień cykam zdjęcia w domu i w plenerze - alleluja wszystkie zdjęcia (wg moich kryteriów) są super: nie ma problemu z WB, nie ma przepałów na Matrixie wszystko jest po prostu super. Biorę aparat (nie używam trybu Auto) i robię po prostu super zdjęcia. Nie kombinuje tak jak w przypadku D80 jak kompensować ekspozycję lub tryb pomiaru światła bo wiem, że tu będą przepały. Po prostu skupiam się teraz bardziej na tym co fotografuję a nie na samym aparacie. Kolejny test - wieczór w domu. Ustawiam ISO Auto (do 1600), cykam zdjęcia. Automatyka oczywiście ustawia ISO 1600 - alleluja po raz drugi - te zdjęcia prawie w ogóle nie szumią. Ja jestem naprawdę bardzo zadowolony z tego aparatu. Ma oczywiście wiele innych zalet, ale dla mnie najważniejsze to zdjęcia. Całość dobrego wizerunku, jak dla mnie, psuje tylko nie do końca dopracowane kręcenia filmów. Dla mnie filmy są nieistotne ale fakt, że taka firma jak Nikon wypuściła coś niedopracowanego jest małą skazą na firmamencie... Aha i na koniec: dużo czasu spędziłem na rozważaniach kupić nie kupić i zazdroszczę tym ludziom, którzy po obejrzeniu aparatu w FJ od razu stwierdzili, że nie warto. Chciałbym mieć takie umiejętności... Pozdrawiam, Bigu1975
Szukaj





Skontaktuj się z nami