No właśnie bylem na urlopie , bylo przecudnie caly czas piekny upal, ale w Pradze dorwala mnie straszna ulewa aparat schowalem pod kurtke deszczowa i po deszczu go wytarlem. Potem robilem jeszcze kilka kart zdjec Pragi. Potem pojechalem do Wro i mialem strasznego pecha w lowepro w komorze nad aparatem otwarla mi sie pepsi i wylala do tej komory, po ok 5 minutach wyjolem aparat (wtedy to zauwazylem) aparat byl lekko wilgotny i mial 2 krople pepsi na body nic wiecej. Wszystko dzialalo slicznie pochodzilem po wro porobilem kilka detali. minely 3 dni i wsadzilem aparat do samochodu pojechalismy ze 150km i wyjmuje aparat a on martwy. No i tak od wczoraj.
Nie mam pomyslu co sie stalo procz tego ze jednak jakos cos sie wlalo do srodka, niby body na gwarancji ale sie nie oszukujmy to nie przejdzie chyba ze to zbieg okolicznosci ?
Teraz pytanie wracam do domu dzis i bede mial dostep do narzedzi normalnych
Czy da sie jakos w miare bezpiecznioe dostac do tylnej elektroniki zeby zobaczyc jak wyglada stan i wymyc ja ipa ?
Znam sie na elektronice i wiem ze moze byc juz po elektronice , wtedy wymiana plyty glownej. ale moze tak jak moja stara komorka po kapieli we wrzacej herbacie wystarczy tylko wyczyscic, dziala do dzis (komorka sony)
Wiem ze kiedys byly gdzies zdjecia z rozbierania zalanego d70 a czy z d200 ktos cos widzial podobnego ?
Ps i tak nie zaluje wyprawy, zdjecia mam przepiekne![]()
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami