Stock poszło info na priv![]()
Szukaj
Pytanie ile zobaczyłeś i jakie to były miejsca. Bo ja w 2tyg zrobiłem 4,5k i nie zawracałem sobie szukaniem noclegów, kwater, paliwa, etc. Miałem wejściówki do obiektów z listy Unesco ,gdzie inni nei mogliby przebywać po godzinie 18, itd.... wiele innych aspektów pomijam, jak dla mnei było warto zapłacić więcej. Dziki temu skupiłem się na otoczeniu i fotografii. Jeśli masz inne zdanie to to wyłącznie woje zdanie, ja swoje przedstawiłem i nie przekonuj mnie do własnego. Co kto woli.....
po powrocie napisze maila do polecanej osoby. Zapewne zapytam tylko o pomoc w kwestii noclegów wposzczególnych miastach. Kwestie zwiedzania zastawiam sobie do wyboru. Nie chce latac z wywalonym jęzorem od miasta do miasta. Wole sobie spokojnie w górach ze 4 dni posiedzieć i porobić zdjęciaZobaczymy co tam uda się ustalić. Dzięki Pawle raz jeszcze za namiary
Właśnie wróciłem z Maroko. Do Dusseldorfu jechaliśmy w trójkę autem. Stamtąd do Marrakeszu. Cała noc na autostradzie. Ciężko, ale ja już jestem do takich wyjazdów przyzwyczajony. Jak się nie ma dowolnego terminu do dyspozycji, to trzeba niestety tak dojeżdżać na lotnisko. A w Maroku lało.
Byłem w Maroko w zeszłą zimę (grudzień 2008 ). Było świetnie. Wszystko organizowaliśmy sobie sami, spaliśmy w najtańszych hotelach z Lonely Planet (40-50 MAD) - nigdzie nas nie okradli chociaż czasem zostawialiśmy w pokojach cały sprzęt foto; za noclegi płaciliśmy dopiero przy odjeździe. Jeździliśmy lokalnymi pks-ami (z bagażami na dachu bo w bagażnikach wieziono akurat barany) albo taksówkami, np. podróż starym gratem w 7 osób przez całą przełęcz Tiz'n'Test w Atlasie - z jednej strony ściana, z drugiej przepaść. Jadaliśmy w knajpach dla lokalsów a nie dla turystów. Odwiedziłem hamam (też taki normalny do którego turyści nie zaglądają) i to było najbardziej powalające doświadczenie z całego pobytu - potraktowany tam zostałem najzwyczajniej w świecie jak równy, bezinteresownie i bez żadnej nachalności. Weszliśmy na Toubkal (bez przewodnika) - swoją drogą, trochę Polaków wpisało się tam w księgę w schronisku, a był środek zimy.
Co polecam:
- przewodniki Lonely Planet
- szczyt Toubkal - prawie 4200m i widoki zapierające dech: z jednej strony ocean a z drugiej Sahara.
- miasto Taroudant położone na wschód od Agadiru i na południe od Atlasu - genialne w swojej nieturystyczności. Dopiero tam nikt nie zwracał na nas tak naprawde uwagi (!), wszystkie pamiątki o połowę tańsze niż w Marakeszu. Nawet zdjęcia na luzie można robić i nikt specjalnie nie protestował. Jak już ktoś tam dotrze to przy placu w centrum nad kafejką jest hotel w którym spaliśmy. Spoko pokoje z dużymi łóżkami tylko łazienki nędzne jak to bywa w takich hotelach - ale można iść do hamamu. No i hotelowy rezydent spoko gość, załatwi i piwo i przedni haszysz za połowę ceny marakeszowej. A na targu może jeszcze można spotkać takiego dziadzia handlującego świeżym chlebem z wózka drewnianego. 1 dirham za bochenek ale czegoś takiego to ja wcześniej w życiu nie jadłem.
- wziąć z sobą alkohol 40% i co jakiś czas wypić koleję w ramach dezynfekcji. Przyjemne z pożytecznym i naprawde polecane.
- jadać na bazarze albo w knajpach dla lokalsów - unikać 'niedrogich' restauracji bo można się zatruć.
- targując się podzielić żądaną cenę przez trzy i do niej zmierzać.
- sok z awokado z migdałami.
Ostatnio edytowane przez radekone ; 23-02-2010 o 20:41
X-T2 | 35/2 | 50/2 | ETRSi | 75/2.8
radek.art.pl / facebook
robił ktoś z Was jakies ciekawe trasy trekingowe wokół tublaka? Planujemy posiedziec kilka dni w Imlilu. Samo wejście na tubkala odpada - jade z dziewczyna i Ona nie jest zaprawiona w bojach.
daj mi chwilkę czasu - wrocilem wczoraj o 5 rano - przez wulkan troche mi sie pobyt przeciągnął (o tydzień). Wrzucę do wątku i podeślę linka![]()
Skontaktuj się z nami