Szukaj
Taaa... Armagedon.
Przypomina mi się zdanie ze świetnej skądinąd sztuki pt. Garderobiany, w której zrzędliwy aktor grający Króla Leara schodząc ze sceny woła do obsługi (dała z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej, ale aktor zawsze kręcił nosem): chciałem burzy i piorunów, wichru i orkanu, a daliście mi pierdnięcie komara!!!
Sorry, na jedynce to nie Armageddon. To pojedynczy piorunik, ździebełko, miluś przytulanek... Dwójka usiłuje ratować mu reputację, ale kadr podkreśla małość błyskawicy.
Do Armageddonu chłopie, to jeszcze kawał drogi.
Skontaktuj się z nami