Guancho, uczę się i uczę się. Słucham komentarzy, przyjmuję je do siebie, niektóre odrzucam podirytowany, ale sporo jednak ma na mnie ogromny wpływ. Zbyt dużo jest negatywnych komentarzy co do słonecznika, zwłaszcza od bardzo respektowanych przeze mnie osób, aby mógł je zignorować. Dlatego muszę przemyśleć tą koncepcję. Może w swoim guście jestem za bardzo wyizolowany.
Poza tym to z drugiej strony też nie ma co przykładać do tego zbyt dużej filozofii. Focić co popadnie w danej chwili, realizować coś co się wykluje w głowie, ale iść potem dalej. Mieć radość w fotografowaniu. Nie myśleć za bardzo bo myślenie odbiera radość i kreatywność...
OK, ten obrazek to już historia. Idziemy dalej, a co dalej, to niewiadomo. Może zabrnę w jeszcze większy wiejski kicz, a może zacznę focić dramatyczne drzewa w b/w. Albo nagie panienki. The answer my friend is blowing in the wind...