Tak się umawiali FOTOTEJOWCY, tak się umawiali..., że nikogo tam nie spotkałem
Po przejściu przez kasy, powitał mnie niedzielny tłum... Aż tylu ludzi się nie spodziewałem.
Wszedłem szybciutko do pierwszej, szczęśliwie pustej, chaty...
...później minąłem wesołe pelargonie.
W innej chacie gospodyni gotowała na piecu... szybko, szybko pstryk, pstryk, bo w sieni już słychać hałaśliwych zwiedzających.
Później było już trudno cokolwiek sfotografować w środku, bo widzowie ciasnym kołem otaczali "prezenterki" i "krzątali" się po wszystkich izbach.
Zanim się doczłapałem do sceny, Biskupianie byli już po występie...
Artyści ludowi, demonstrowali swoją twórczość i ją sprzedawali...
Ciekawe co tam się schowało ?
Pożegnały mnie kolorowe korale...
Generalnie było fajnie, ale lepiej tam pojechać, jak nie ma festynu
POZDRAWIAM FOTOTEJOWICZÓW![]()
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami