Byłem w sobotę w Gdansku na Komunii bratanicy, i muszę stwierdzić, ze takiego "meksyku" nie widziałem chyba jak żyję.
Na około 30 dzieciaków, przypadało ca 100 fotografujących, okupujących kazde wolne miejsce przed ołtarzem i gdzie tylko mozna było sie wcisnąc.

Podczas Mszy panowała walka o najlepsze ujęcie, w której strony nie przebierały ani w środkach (przepychanki, łokcie...) ani w słowach (kłótnie i przekleństwa...)

Wynajęty fotograf robił co mógł, zasłaniając własnym ciałem (stał w odległości 10 cm od klecznika) możliwośc zrobienia zdjecia innym.

Ponizej najbardziej cywilizowana grupa, zajmujaca podest dla scholi.