o takie jedno:
Szukaj
o takie jedno:
Witam! Po tym jak znalazłem ten obrazek na DeviantArt wiedziałem że mogę się go spodziewać i tutaj!
Uwielbiam piegi, piegi to podstawa urody! Ciekawe oczy, w ogóle bardzo ciekawy portret.
Mnie się bardzo podoba.
Mz, wspaniałe połączenie ostrości i światła w najważniejszym punkcie portretu.
oczy i piegi bardzo ładnie grają i nawet dorobiona winieta mi nie przeszkadza![]()
Nikon, Nikkory, Sigmy... i Tamron
wigi.pl
piegi fajne, modelka naturalna, ale... brokat na ustach razi. Niby to takie powtórzenie kropek - na ustach, ale wyglądają dziwnie. Winieta też mi nie pasuje, no i kadrowanie też nie. Zdecydowanie za ciasno pod brodą (albo ciąć górę, do połowy czoła, zdjęcie kwadratowe). Oczy powinny wypadać wyżej w kadrze, teraz są prawie w połowie.
Zdjęcie z dużym potencjałem - to wszystko co napisałem idzie zrobić z tym plikiem. Spróbuj - sam jestem ciekaw efektu. Usuń w PS kropki na ustach, nie rób winiety, zrób kwadrat (dodaj ciut dołu, jak masz), usuń jeden kosmyk włosów, dodaj kontrastu.
Moje systemy: Nikon F, D i Z, Hasselblad 503CX, Leica, Canon, Pentax, Olympus, Minolta, Rolleiflex TLR FKD, Zenity, Praktiki, ruskie dalmierze itd itd, blisko 100 szkiełek.
Pociągnę Jacka za język jak można. Zgadzam się bez zastrzeżeń co do takich drobiazgów jak kropki na ustach. Chociaż z drugiej strony je zauważyłem dopiero po Twojej uwadze, więc dla mnie nie były aż tak istotne że zabijały zdjęcie. Z pewnością też masz rację że zdjęcie by zyskało na przekazie jakby było inaczej skomponowane jeśli chodzi o proporcje. Jednak chcę się zapytać o winietę. Jaki argument jest za usunięciem winiety?
Jacku tak na szybko
na temat winiety (mody na nią) to chciałem napisać wątek w cafe
Zadam odwrotne pytanie - a po co na zdjęciu ma być winieta?
Ja jestem starej daty - winieta (ciemna) to była wada, świadcząca o niedoskonałości optyki itd.
Teraz - dodaje się ją jako działanie artystyczne. Czasami (za często) na siłę - wg mnie. Bo zdjęcie ma się stać artystyczne przez dodanie winiety. A tymczasem wg mnie albo ono jest dobre - i winieta mu niepotrzebna, albo złe i winieta go nie uratuje.
Są wyjątki - Adam T stosuje ją często na zdjęciach ślubnych, ale - ona ma często wygubić dużo detali po bokach zdjęcia, które odciągają uwagę od centrum - czyli od państwa młodych. Czasami ja stosuje - czasami nie. W dodatku używa mocno winietującego szkła 35/1.4 i obawiam się, że moją próbę dyskusji w tym temacie by odebrał jako "wojnę międzysystemową" i udowadnianie wyższości nikonów.
Moje systemy: Nikon F, D i Z, Hasselblad 503CX, Leica, Canon, Pentax, Olympus, Minolta, Rolleiflex TLR FKD, Zenity, Praktiki, ruskie dalmierze itd itd, blisko 100 szkiełek.
Sto, tysiąc razy wolałem oryginał. Bardzo, bardzo nie podoba mi się układ ramion na dwójce. Na oryginalnym zdjęciu był czar. Pewnie niedoskonały, jak wypunktował Jacek, ale czar.
Winieta podkreślała ten czar. Natomiast poprawki odarły obrazek z czaru i został raczej nieciekawy portret.
Czy nie zapominamy o podstawowej zasadzie w sztuce, że dobre nie to co poprawne, ale to co się podoba?
Nadziałeś się Jacek tą odpowiedziąOtóż panuje zasada domniemanej niewinności. Nie mamy udowodnić że potrzebujemy winietę, ale na odwrót, potrzebujemy dowodu że winieta przeszkadza. Argument za winietą jest prosty - autor jej chciał. To bardzo ważny argument. Czasami podstawowy. Można go oczywiście obalić jeśli się udowodni że wnosi ona negatywny aspekt do obrazka. I dlatego zadałem to pytanie, aby się o ten aspekt dowiedzieć.
Skontaktuj się z nami