Mi to by sie przydala jakas oslona na wyswietlacz , bo non stop jest ubabrany moja twarza![]()
Szukaj
Mi to by sie przydala jakas oslona na wyswietlacz , bo non stop jest ubabrany moja twarza![]()
tia ja źle się wysłowiłem, mi chodziło o osłonę na LCD bo mimo że staram się uważać na ekranik, to dwie ryski się na nim spłodziły a takie "gum-oko" na wizjer to przydatna rzecz swoją drogą bo ogranicza dopływ światła i nie rozprasza... no cóż to tylko D40![]()
To tylko aparat a nie wyrocznia i takie ryski sprawiają, że aparat zaczyna mieć duszę, widać na nim historię działania jego właściciela. Zamiast onanizować się nad sprzętem i przeżywać centymetrowe BF/FF, wady szkła czy niedostatki sprzętu zacznijmy robić zdjęcia zapominają o tych paru małych ryskach. U mnie też takowe są i po prostu są. Taki ich urok: być.
Zalecane działanie: zmienić twarzna mniej babrającą.
tiaa no niby masz rację, nie ma co się zbytnio pierniczyć ze sprzętem tylko z niego korzystać, ale spróbuj odsprzedać sprzętazaraz wszystkie ryski, piczki i inne pierniczki zostaną wychwycone i wytknięte a tym samym uzyte jako argument do zbicia ceny, takze sam widzisz... warto jednak dbac o brak rys na wyswietlaczu
Owsze, tu masz rację jednak popatrz także na to z innej strony: sprzęt ma pracować na siebie i sprawiać, że z przyjemnością będziesz do niego podchodzić. Sam mam D50, w którym znajdzie się parę małych rysek na LCD ale gdybym chciał go teraz sprzedać to spuściłbym z ceny o jakieś 100zł i myślę, że chętni by się znaleźli. Tym bardziej, że ryski widać dopiero w świetle odbitym i trzeba się ich naszukać.
Za dwa lata możesz zmienić body na tanie D200 a D40 zostawić jako ubogi (względem D200) zapas ale zawsze zapas. Dzięki temu będziesz mieć aparat, który w trybie P obsłuży nawet zupełny laik a Ty będziesz mieć zapas. Body idą z ducehm czasu i się zmieniają. Dmuchać i dbać jak o kobietę to trzeba o szkła. Z dobrymi wpuszczaczami światła do body możesz nie roztsać się przez wiele lat.
Skontaktuj się z nami