Witam serdecznie!

To mój pierwszy post na szlachetnym forum, a więc pragnę na początku pozdrowić wszystkie Nikoniarki, Nikoniarzy, oraz fotografów maści wszelakiej!

Moja przygoda z Nikonem rozpoczęła sie pewnego ciepłego, letniego wieczoru jakieś dwa lata temu, gdy wszedłem w progi komisu (niestety, ale to bardzo, bardzo niestety byłego już komisu :[:[ ) przy ulicy Wiślnej 12 w Krakowie (być może ktoś z Was kojarzy to miejsce?) Byłem w owym czasie posiadaczem canona eos 50e z doczepionym do niego 28-105 tamrona. Od dłuższego czasu zapalony ułańską fantazją nosiłem się z zamiarem na mały krok wstecz, a mianowicie przesiadkę na mechaniczne A1 (głównie ze względu na dostęp do bardzo tanich szkieł mocowania poprzedniego typu). Jednak ten wieczór był inny. Na półce stał ON. Mój Fa.

Cała ta rozwlekła historia mogłaby streścić się w krótkim zdaniu: posiadam Nikona FA, ale uważam, że tak jest ciekawiej Wraz z FA pracuję (lubię to określenie :P ) na manualnym: tamronie 70-150mm 1:3.5 oraz na: tokinie 20-35 1:3.5-4.5. Bardzo chwalę sobie ten zestaw i bynajmniej rozstawać się z nim nie zamierzam. Jednak wszyscy zdajemy sobie świetnie sprawę, że analogowa fotografia pociąga za sobą pewne niedogodności o których pisać nie trzeba.

Chciałbym móc korzystać z przyjemności i radości jaką daje fotografia częściej niż umożliwia mi to fotografia analogowa. Chciałbym móc wcisnąć spust do końca nawet w chwilach, gdy wydaje mi się, że może jednak nie, szkoda klatki. Móc beztrosko fotografować ptaki nad rzeką, psy na podwórku, sąsiadkę w negli.... rozpędzam się :P Ale wszyscy wiemy o co chodzi ;]

Potrzebne mi cyfrowe lustro! I teraz przechodzimy, Szanowni Państwo do meritum sprawy. Nie, nie zapytam "co kupić?". Przewrotnie zadam pytanie, co kupić jest lepiej w mojej sytuacji! A sytuacja jest jak następuje - posiadam sumę około trzech i pół tysiąca złotych (polskich). Posiadam dwa szkła w systemie nikona (choć tamron jest na adaptallu 2) Posiadam masę rozterek. Rozterkom na imię jest - minolta 7d, Nikon d80 oraz nikon d200.

7d to sprawdzony, świetny aparat, który można nabyć za 1500-2100 złotych (czasem nawet z gripem lub szkłem w cenie). Wadą tego wyboru jest fakt, że pozostaje mi dokupienie szkła co podnosi oczywiście cenę całości. Nie mówiąc o fakcie posiadania dwóch systemów co może być swego rodzaju nonszalancją Może jednak byłby to dobry wybór, dla osoby chcącej mieć coś "do pstrykania" (ale z głową), za w miarę małe pieniądze przy bardzo dobrej jakości (jakby nie było 7d choć nie jest na dzisiejsze czasy konstrukcją nową, to jest to wciąż pozycja z wyższej półki).

Nikon d80 na dzień dzisiejszy czyli początek kwietnia roku 2008 to dwa tysiące sto złotych coś, nowy. Cyc-malina. Zgadza się system, jednak jest to sprzęt do którego po podpięciu obiektywów konstrukcyjnie starszych (vide mój tamron) nie będzie wykonywał pomiaru. Zaznaczę, że bardzo lubię korzystać z obiektywów manualnych, tak ze względu na ich cenę/jakość, jak i swego rodzaju zboczenie na pkt "tradycyjnych metod". De facto do D80 tak jak do minolty także musiałbym dokupić szkła, cena byłaby wyższa, jednocześnie nie posiadałbym możliwości korzystania z m42, czy poczciwych manuali (w minolcie odpadają manuale typu mc, md i inne ale wciąż jest pełna ostrość na m42, a trochę tego ustrojstwa mam w szafie). Ale ponownie, czy jest to potrzebne w aparacie który ma być tym wołem roboczym, który i tak na jakieś zaplanowane sesje będzie zastępowany starusim-milusim FA (jeśli ktoś spytałby dlaczego odpowiem - bo strasznie to lubię, a po drugie nie stać mnie na porządne, stało ogniskowe, albo chociaż "stałoświetlne" szkło do cyfrówki, przynajmniej na razie)

I wreszcie to co tygryski lubią najbardziej - d200. Jeśli przypilnować sobie aukcji na allegro to da rade wyrwać takie mięsko nawet za 2000 złotych. Oczywiście używane. No właśnie, to chyba jego wada - używane. Nowy to wydatek rzędu 3,5 tysiąca. Wszystko jest względne, dla jednych taka suma to okazja, dla mnie taka suma to pół samochodu (na który tyż zbirom, ale to nie forum moto :P ) A więc używany jak się ma szczęście to dwa tysiące, na kup teraz widywałem je po 2500pln. I po raz kolejny rozterka, bo to (dla mnie) spora suma. Ale mogę do niego podpinać co zechcę...


I tak biję się z myślami i tropię. Czasem wmawiam sobie, żeby miesiąc, pół roku, a najlepiej rok poczekać, ceny spadną. Ale sami wiecie jak to jest gdy się człowiek na aparat napali... Nie da się spać. To gorsze niż szkolna miłość. Albo matka tej miłości jak już zostanie żoną ;| Dygresja....
Czasami nachodzą mnie myśli, żeby kupić d40x, albo nawet olympusa.... ale te puszeczki są relatywnie tańsze o 400- 500 złotych. Jeśli już i tak mam wydać (ile bym na to wydawanie nie miał) to jakoś konkretniej.

Jeśli ktoś przeczytał te moje wynurzenia do końca, czyli nie umarł z nudów, to już jestem wdzięczny. Jeśli jednak naszłyby kogoś refleksje które pod tym postem zechciałby umieścić będę jeszcze wdzięczniejszy!

Pozdrawiam!