Witam,
aby zakończyć temat stanu licznika!
To była oczywiście z mojej strony prowokacja.
Miałem na myśli nieco filozoficzny wywód, że nie można mieć aparatu ze stanem ZERO ZDJĘĆ uprzednio przekonawszy się o tym,
czyli zrobiwszy choćby jedno zdjęcie.
Może to stać się przyczynkiem do szerszej dyskusji na temat wpływu aparatury pomiarowej i samej metodologii pomiaru na układ, który badamy (mierzymy).
Nie od dziś wszakże wiadomo, że pomiar wpływa na układ mierzony, a zatem wynik jest praktycznie zawsze obarczony mniejszym lub większym błędem.
Tak jest i tym razem! Chcąc się przekonać, że aparat jest "dziewiczy", jak to ktoś był łaskaw określić - tego dziewictwa go pozbawiamy.
Jeśli nie chcemy go tej jakże pożądanej cechy pozbawić - nie możemy być pewni, że on w ogóle ją posiada!
Tę nieusuwalną właściwość proponuję nazwać Fotograficznym paradoksem Arta.
Nie oczekujmy więc tabunu dziewic, jeśli po sklepach krążą wilcze stada usilnie tę dziewiczość "sprawdzające"!!!
Z wiadomym dla niej skutkiem!!!
Takie oto rozterki (pomijając prowokacyjny charakter...) kierowały mną przy pisaniu tegoż posta.
Życząc dystansu,
Art
PS.: I bardzo proszę nie odnosić mojego postu do innych niż fotografia dziedzin życia!![]()
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami