Tu Cię muszę rozczarować - wpuszczone do oczka spore ryby po tygodniu nosiły ślady działalności żółtobrzeżków, a zarówno larwy jak i dorosłe osobniki potrafią po prostu czepić się nogi i uje... dotkliwie. Karasie rzeczywiście wytrzymują nawet hibernację, ale nasi wredni przyjaciele potrafią zaatakować płoć wielkości dłoni - widziałem na własne oczy. Nie wiem jak jest w środowisku naturalnym, ale w naszym oczku tak właśnie się zachowują. Początkowo myśleliśmy, że sprzedano nam pływaki z jakąś roślinnością, ale deportowane z oczka zawsze pojawiały się ponownieno ale skoro latają, a w okolicy sporo jest tego typu oczek, to nie dziwota, że pojawiają się ponownie. W zasadzie by nam nie przeszkadzały, gdyby nie to, że co jakiś czas trzeba wejść do oczka, coś wyczyścić, poprawić. Wtedy bydlaki jakby tylko czekały, przypuszczają atak. Zabrzmiało jakby to były hordy, a w sumie to więcej jak 3 sztuki w oczku nie widziałem. W zeszłym roku pan sum, który u nas zamieszkał, szybko przetrzebił to towarzystwo
![]()
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami