Cytat Zamieszczone przez Wiedzmin Zobacz posta
Witam

Fotka super, wiele razy próbowałem złapać chrząszcza w locie .... ale niebardzo się z nim zgrywałem ... może jak bym poćwiczył tak jak Ty 3 dni to bym dał radę.

Żółtobrzeżki to drapieżniki „pełną gębą” a gębą ich larw robi szczególne wrażenie . Polują na żyjątka mniejsze od siebie w tym też na płazy (kijanki, larwy traszek) i rybki. Zdobycz musi być mniejsza od drapieżnika więc nie stanowią zagrożenia dla ryb w oczkach wodnych chyba, że hodowca liczy na liczny narybek wtedy występuje sprzeczność interesów człowieka i owada
Z moich obserwacji wynika, że jak karasie trą się w oczku to co roku wychowa się parę sztuk młodzieży bez względu czy się o nie dba czy nie. A oczko które obserwuje pełne jest traszek i ich larw (też drapieżniki), larw ważek, żółtobrzeżków, pluskolców, topielic i innych podwodnych predatorów.
A jak za dużo jest ryb w oczku to zima koryguje ich ilość ....

Podsumowując .... nie ma co wyłapywać i psioczyć na żółtobrzeżki, ja tam się cieszę, że w „moim” oczku jest tyle różnych żyjątek

A co do gryzienia .... dorosłym nie podtykać pod nos palcy, a larw w ogóle nie dotykać bo są bardzo agresywne a ukąszenia są bardzo bolesne.

Pozdrawiam
K.
Tu Cię muszę rozczarować - wpuszczone do oczka spore ryby po tygodniu nosiły ślady działalności żółtobrzeżków, a zarówno larwy jak i dorosłe osobniki potrafią po prostu czepić się nogi i uje... dotkliwie. Karasie rzeczywiście wytrzymują nawet hibernację, ale nasi wredni przyjaciele potrafią zaatakować płoć wielkości dłoni - widziałem na własne oczy. Nie wiem jak jest w środowisku naturalnym, ale w naszym oczku tak właśnie się zachowują. Początkowo myśleliśmy, że sprzedano nam pływaki z jakąś roślinnością, ale deportowane z oczka zawsze pojawiały się ponownie no ale skoro latają, a w okolicy sporo jest tego typu oczek, to nie dziwota, że pojawiają się ponownie. W zasadzie by nam nie przeszkadzały, gdyby nie to, że co jakiś czas trzeba wejść do oczka, coś wyczyścić, poprawić. Wtedy bydlaki jakby tylko czekały, przypuszczają atak. Zabrzmiało jakby to były hordy, a w sumie to więcej jak 3 sztuki w oczku nie widziałem. W zeszłym roku pan sum, który u nas zamieszkał, szybko przetrzebił to towarzystwo