Tak jest. Zdjęcie będzie się różniło tylko rozmiarem w calach (to jasne, skoro nie zmienia się ilość pixeli, a iloczyn dpi tak - w takim razie musi się zmienić ilość cali). Co do dalszych Twoich obliczeń wielkości - nie sprawdzam, ale to tylko kwestia liczenia ułamków. Wygląda że masz rację: mniejsza rozdzielczość = większy obrazek; prosta zależność.Zamieszczone przez gmoszkow
Tak jest. Nic dodać, nic ująć, jeśli tylko nie pomyliłeś się w przeliczaniu cali na mm.Zamieszczone przez gmoszkow
Coś w tym jest. W zasadzie równie co pokrycie farbą chodzi jeszcze o usunięcie mohry, lub raczej niedopuszczenie, by powstała. Ciekawostką jest fakt, że wbrew wszystkiemu, żółty kolor zawsze mohruje - jest to tylko słabo zauważalne.Zamieszczone przez gmoszkow
Co zaś do konwersji RGB > CMYK - prześlizgnąłeś się po niej szybko, a to prawdę powiedziawszy większa część enginu Photoshopa (jeśli przesadzam, to tylko troszkę). Na krzywe CMYKowania w PSie złożyły się dziesiątki lat doświadczeń drukarzy, doświadczeń wziętych z życia, gdzie nie ma prostych liniowych zależności i tak banalnych reguł że czarny to czarny. W drukarni czarny to tak naprawdę szary, a co najwyżej 'lekkoczarny' - jakbyś chciał wiedzieć.Generowanie czerni, dot gain (tłumaczą to jako przyrost punktu rastra), rodzaj papieru, maszyny jaka drukuje, dokładność maszynisty (tak, tak, wzięto pod uwagę dokładność operatora) i jeszcze parę innych historii - to tak naprawdę świadczy o wielkości PSa. Wszystkie sztuczki, to bardzo miły, ale dodatek.
Rzecz jasna nie odnajdę wzorów o wpół do czwartej rano. Pamiętam jednak z całą pewnością, że kiedy je czytałem - rozumiałem co z czego wynika... Praktyka zaś jest taka (i jak do tej pory stosują się do niej w Krakowie, a także we Francji, Słowacji i Szwajcarii - gdzie miałem przyjemność współpracować): dla osiągnięcia maximum jakości rysunki czarno-białe (np. techniczne) - 4 x liniatura, reszta obrazków (kolor, duotony i grey) 2 x liniatura. I wcale nie jestem pewien, czy w przypadku rozety CMYK chodzi konkretnie o kwadrat.Zamieszczone przez gmoszkow
Acha - podane wartości są maxymalne - powyżej nich nie warto robić, bo jak mówiłem nadmiar jakośći nie polepszy druku. Poniżej można - choć ze stratą jakości. Różnica pomiędzy jakością 1.41x a 2x lpi powinna być zauważalna - jeśli ma się wprawne oko i ogląda odpowienie obrazki (bo nie na wszystkich widać różnice).
W teorii oczywiście tak (stąd różne kształty plamek do ustawienia, jeśli ktoś ciekaw), ale weź pod uwagę, że drukuje się jeszcze na całej masie papierów niepowlekanych - gdzie farba wtapia się w podłoże jak atrament w bibułę. I nie są to tylko gazetowe, szmatławe offsety; jest cała masa uszlachetnianych, satynowanych, choć nie kredowych papierów. Pamiętasz, jak mówiłem o dot gainie? Tu m.in. jest miejsce na to, żeby wziąć to pod uwagę. I nie sądzę, żeby w takim wypadku kształt rastra był najistotniejszym elementem.Zamieszczone przez gmoszkow
Co zaś do słabości nasycenia... No cóż, widziałem wydawnictwa CMYKowe, wyglądające o niebo lepiej od druku HexaChromem, który (w teorii) powinien powalać na kolana jakością... Swego czasu (na początku lat 90-tych), kiedy o różnych rastrach nie było mowy, a o PSie ledwo się słyszało - w krakowskiej firmie BitArt wisiała reklama farb drukarskich. To był plakat wysoki na pół chłopa, przedstawiający twarz clowna pomalowaną bardzo ostrymi kolorami. Biorąc go pod lupę widać było, że drukowany był CMYkiem, a jakość czerwieni, głębia fioletów, zieleń jaką miał we włosach - zaprzeczała wszystkim podręcznikom mówiącym, że CMYkiem się tak nie da. Okazuje się, że się da, trzeba tylko wiedzieć jak, mieć możliwości i umieć.
Tu akurat się nie zgodzę, choć liczę na to, że popełniłeś przejęzyczenie. Raster im mniejszy (tzn. liniatura większaZamieszczone przez gmoszkow
) tym lepiej. Co do zastrzeżeń - jaknajbardziej.
Znowu powiem: tak jest. Jest właśnie tak jak mówisz.Zamieszczone przez gmoszkow
Tak. Żeby być ścisłym Gamma Eulera jest taką funkcją specjalną (a zatem nieelementarną), która w każdym punkcie dziedziny jest nieciągła, oraz w każdym jest różniczkowalna. Myśląc klasycznie jest to tragiczne contradictio in adiecto: nieciągła, a różniczkowalna.Zamieszczone przez gmoszkow
A jeśli ta funkcja ma coś wspólnego z rasterm - to ja nic o tym nie wiem. Nie mam bladego pojęcia do czego możnaby użyć takieg dziwoląga, którego nawet nie potrafię sobie wyobrazić: wszędzie ma styczną, ale wszędzie jest nieciągła, czyli wszędzie nie ma stycznej. To przeciekawa sprawa, podobnie jak ten cały Moebius i reszta dziwactw.
Na koniec pragnę wygłosić myśl: niech mi wolno będzie stwierdzić, że masz całkiem sporą wiedzę jak na gościa, który udaje, że czegoś nie wie.![]()
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami