Witajcie
Ktoś mi to wytłumaczy. Znaczy się rozumiem DPI ale jak to się później przekałada na te sprawy związane z drukiem bo jakoś pojąć nie mogę.
Grzegorz
Szukaj
Witajcie
Ktoś mi to wytłumaczy. Znaczy się rozumiem DPI ale jak to się później przekałada na te sprawy związane z drukiem bo jakoś pojąć nie mogę.
Grzegorz
---------------------
Co Cię nie zabije to Cię wzmocni...
Im więcej DPI(dots per inch),tym obraz dokładniejszy,ponieważ "zrobiony" z większej ilości punktów,które w tym momencie są mniejsze i więcej szczegółów odwzorowują.Tak mi się przynajmneij wydaje "na chłopski rozum",więc nie gwarantuję poprawności.Ale powinno być,przynajmneij mniej-więcej,poprawne.
D300
Nikkor 24 2.8D, Nikkor 50 1.4G, SB-900
dpi = dot per inch (jedn. rozdzielczości)
lpi = line per inch (jednostka liniatury)
raster = hmmm, najogólniej rzecz biorąc jest to efekt zamiany obrazu ciągłego (dawniej nie było komputerów tylko klisze) na serię okrągłych kropek, lub - w obecnych czasach naświetlarek - kropek o bardziej kontrolowanych kształtach.
W dalszym ciągu mówiąc o rastrze - najlepiej przypomnieć sobie czarnobiałe zdjęcia w gazetach sprzed Solidarności. Patrząc z odległości ręki widzimy obrazek, wydawałoby się w skali szarości - to co nazywamy potocznie zdjęciem czarnobiałym.
Dopiero patrząc z bliska (lub przez lupę) widać, że obrazek nie jest drukowany odcieniami szarości, a jedym kolorem - na ogół czarnym; zaś to, że widzimy odcienie szarości jest spowodowane tym, że obraz drukowany jest nie ciągłym kolorem (jak plama po pędzlu), a seriami kropek o różnych wielkościach... Obszary o mniejszych kropkach mają więcej białego dookoła, obszary o grubszych kropkach białego mają mniej, lub w skarjnym przypadku stykają się tak, że białego nie ma w ogóle. Ten łaśnie trick powoduje, że drukując jednym kolorem oko widzi kilkaset odcieni szarego. Ma to związek z akomodacją oka i ogólnie z fizjologią - oko jest noramalnie oszukiwane - nie widzi już rastra, a to, co jest na zdjęciu. Notabene tak samo jest z telewizorem; z pewnej odległości nie widzisz już poszczególnych pixeli, tylko gołą pannę.
Seria kropek o różnej wielkości (ale jednakowej częstotliwości - czyli kropki są jak na sicie lub maskownicy monitora - większe lub mniejsze, ale o środkach jednakowo oddalonych od siebie nawzajem) - to właśnie raster.
Zauważ, że zdjęcie ma rozdzielczość (mierzoną w dpi), ale sam raster ma nie rozdzielczość, a liniaturę - gęstość lub częstotliwość kropek. Dlatego w druku istotny jest parametr gęstości kropek rastra, zwany liniaturą. Im większy tym lepiej, ale nie w nieskończoność... Opór materii, lepkość farb, i cała masa innych rzeczy powodują, że granice 150 lpi to dzisiaj średni standart, 175 wysoki standart, 200 nieźle, wyżej wyczyn. To o rastrze jednobarwnym
A zdjęcia kolorowe drukowało się i drukuje rastrem w 4 kolorach, a druk HighDefinition zawiera już 6 kolorów i 6 rastrów o ściśle wyliczonych kątach pomiędzy sobą.
Tyle teorii. W praktyce jest tak (o nie będę podawać wzorów, ale przyjmij, że ktoś już to obliczał): do druku offsetowego (obojętne na czym, dobrej czy złej maszynie) nie ma sensu dawać zdjęć w większej rozdzielczości niż liniatura rastra razy dwa. Słowem zdjęcia w rozdz. 300 dpi, tylko wtedy, jeśli drukujemy liniaturą 150 lpi. Jeśli liniatura wynosi 175lpi (dobre druki) lub 200;pi (bardzo dobre) dajemy zdjęcia w rozdz. odpowiednio 350dpi lub 400dpi. Resumując: zdjęcie w wymiarach docelowych, rozdzielczość max dwa razy większa niż liniatura jaką chcemy drukować.
Więcej nie potrzeba, bo nadwyżka ich jakości zostanie 'zgubiona' przez gęstość rastra. Idzie o maksymalne wartości, minimalne mogą być tak małe, jak tylko przyjmie i zniesie klient.
Sory za długawy wywód, mam nadzieję, że będzie choć trochę pomocny. W ramach zajęć domowych weź lupkę i pooglądaj drukowane zdjęcia; zacznij od jednobarwnych. Miłych dociekań
@ Karl Johansson: sama rozdzielczość, bez brania pod uwagę wymiarów - to wyłącznie wartość logiczna, to po prostu gęstość upakowannia punktów na jedn. długości. Ale jeśli zdjęcie o rozmiarach pocztówki wywołam na papierze rozmiarów znaczka pocztowego, jego wymiary w pixelach (czyli coś jak jakość) nie ulegną zmianie - ale rozdzielczość tak - skoro na 1 cal wejdzie teraz więcej punktów.
ale tylko przy tych samych rozmiarach!Zamieszczone przez Karl Johansson
A nie jest 300 dpi (przy 150lpi) tak samo (nie)prawidłowe jak każda inna wartość powyżej sqrt(2)*liniatura (dla rastra modulowanego amplitudowo)? Wyniki powinny być tak samo przypadkowe jak dla 600dpi.Zamieszczone przez bombel
Mylę się bombel?
Pozdrawiam
D40
Rzecz jasna możemy przytaczać nie tylko proste pierwaistki kwadratowe, ale i rachunek tensorowy, a może i przydałoby się do czegoś tak nieuchwytnego jak raster coś nieklasycznego jak Gamma Eulera (w każdym punkcie dziedziny nieciągła, ale w każdym różniczkowalna, czyli ma styczną - zdumiewa, co?) - ale myślę że nie chodzi o to...
Przedstawiam w bardzo uproszczony sposób podstawy druku offsetowego, pomijając raster stochastyczny, jako drugi etap kursu. I mam rację, jeśli idzie o codzienną praktykę oparatora FreeHanda czy innego InDesigna.![]()
Zupełnie niepotrzebne - wystarczy wiedzieć jakiej długości jest przekątna kwadratu.Zamieszczone przez bombel
W przeciwnym przypadku koledzy będą powtarzali teksty o "300 dpi" co już miało mijesce w paru wątkach na tym forum.
Pozdrawiam
D40
Nie ma tekstów o 300 dpi. To przesądy i tyle.
Jeśli ktoś tak mówi, to znaczy że błądzi. I już (zwłaszcza w dobie rastrów typu diamond czy coś)![]()
Mam nadzieję, że piszesz ogólnie bo na forum już się trafiały.Zamieszczone przez bombel
Cieszę się, że w kwestii przesądów się zgadzmy.
Pozdrawiam
D40
Cieszę się, że się cieszysz...A przesądy jak to przesądy - ciężko wykorzenić.
Warto jeszcze, żeby pytający coś zrozumiał - dlatego nie wdawałem się we wzory, tylko idąc na łatwiznę podałem ogólne regułki prostym (I hope) językiem.
bombel: Dziękuję za wywód. Ani za długi ani za skomplikowany.
Teraz napisz proszę czy zrozumiałem.
Po pierwsze:
Tak naprawdę to nie jest istotna rozdzielczość zdjęcia a jego rozmiar w pikslach - to zresztą do tej powry wiedziałem - bo sama rozdzielczość to wartość tak naprawdę informacyjna, nie określająca jakości zdjęcia. Czyli
Zdjęcie o rozmiarze 3000x2000 zapisane z informacją, że jest 300 dpi i to samo zdjęcie o takim samym rozmiarze 3000x2000 zapisane z info w nagłówku, że jest 75 dpi - to nadal to samo zdjęcie z inną informacją w nagłówku jak należy je drukować.
Pierwsze będzie pokazywało, że zostanie wydrukowane w rozmiarze 10 cali na 6,6 cala a drugie 40 x 26,6 cala. Oczywiście rozmiar/jakość wydrukowanego zdjęcia będzie kompletnie inna, ale de facto plik wyjściowy do wydruku będzie posiadał tę samą ilości informacji i czysto technicznym jest zabieg zmiany rozdzielczości - zapisanej w nagłówku pliku jpg, psd czy co tam innego.
Po drugie.
Liniatura to miara rozmiaru rastra. Czyli jeśli liniatura wynosi 75 lpi to znaczy, że raster ma rozmiar 1/75 cala. Czyli środki plamek są od siebie oddalone o około 0,034 mm (1/75 cala).
Po trzecie.
Zanim cokolwiek jest wydrukowane to obraz przekształcamy na CMYKa z RGB, żeby mieć 4 kolory podstawowe - mówimy oczywiście o prostym druku na papierze - załóżmy, że jest to papier biały więc nie ma zagrożenia, że kolor papaieru będzie miał wpływ na ostateczny wydruk.
Odpowiednie funkcje stochastyczne w taki sposób przeliczają obraz na poszczególne punkty rastra by jeszcze bardziej zwieść ludzkie oko i by mniej było widać tę siatkę. Jak rozumiem temu też służą mega zaawansowane kształty rastra, gdyż można przez to osiągnąć lepsze krycie - może się mylę, ale chodzić może o pełniejsze (bardziej nasycone barwy) bo jak mamy kropki to nawet jeśli zachodzą na siebie to gdzieś tam po rogach mogą nie dawać pełnego krycia i kolor wydaje się być wyprany.
Po czwarte
Podwojenie mniej więcej wynika z tąd, że przy wyrzucaniu tego na wyświetlarkę to jest maksymalna ilość danych w zupełności wystarczająca do zapewnienia łagnodnych przejść tonalnych gdyż każdy z punktów będzie zawierał informację z 2 sąsiadujących. Dokładając do tego rozsunięcie poszczególnych barw podstawowych (no przecież się chyba nie pokrywają tylko minimalnie mijają) pozwala to na wyciśnięcie maksymalnej płynności przejść tonalnych i intensywność kolorów.
W zupełności (jak napisał pX) wystarczające jest jednak liniatura x 1,41 no bo zakładając, że punkty są jednakowo oddalone od siebie to przekątna kwadratu o boku rastra wynosi
sqrt((lin^2)+(lin^2))
gdzie lin to rozmiar rastra czyli
d = lin*sqrt(2)
a to wystarczy gdyż ta informacja będzie miała wpływ na sąsiadujące punkty rastra w jednakowym stopniu gwarantując łagodne przejście tonalne, bo z nim jak rozumiem jest większy problem niż z ostrą granicą 2 barw już na samym wydruku.
Po piąte
Jak już wcześniej napisałem kropka wcale nie jest idealnym kształtem rastra bo może powodować zbyt słabe nasycenie nie tylko jedną składową, ale generalnie całość wygląda na lekko spłowiałą.
Po szóste
Tak jak napisałeś raster im większy tym lepiej ale organiczeniem będą ty fizyko-chamiczne właściwości farb i podłoża na którym się drukuje - takie jak wchłanianie, rozlewanie się farb przez podłoże, napięcie powierzchniowe na farbie, ładunki elektrostatyczne i inne cuda wianki obważanki.
A na koniec spostrzeżenie:
Myślę, że wiele ludzi miesza 2 zupełnie różne rzeczy pod jednym terminem rozdzielczości.
Po pierwsze mówią zdjęcie ma rozdzielczość 300 dpi - i to jest właściwa nazwa
Po drugie mówią zdjęcie ma rozdzielczość 3000x2000 - a tu jest błąd bo to jest tak naprawdę rozmiar.
A i jeszcze jedno: Jeśli chodzi o Eulera to jest to funkcja nieciągła - o ile mnie pamięć nie myli nie przyjmująca wartości 0 - ale w każdym miejscu różniczkowalna - co jest swojego rodzaju ciekawostką bo generalnie w punktach nieciągłości nie można wyprowadzić stycznej a w tej funkcji można i ma spore zastosowanie we fraktalach (o Boże już chyba z 10 lat z fraktalami się nie bawiłem) i w innych modalach rachunku stochastycznego. Jak rozmumiem w druku (no właświwie na przygotowalni) ta funkcja ma zastosowanie przy tworzeniu rastra.
Pozdrawiam
Grzegorz
---------------------
Co Cię nie zabije to Cię wzmocni...
Skontaktuj się z nami