Zimosławy meczą mnie jak każdego fotografa ptaków, ale wyjątkowo mocno dają mi popalić. Po jesiennych porażkach i odciskach na tyłku wiosna przyniosła pierwsze promyki nadziei. Ale musiałem się nieco nagimnastykować. Ponieważ łaskawie się zademonstrował w zasadzie o zachodzie słońca, musiałem dokonywać następującej ekwilibrystyki: ISO 1250 , czas 1/40 na 500mm i 1/20 na 750mm Zdjęcia powstały wyłącznie dzięki trybowi Live View.

1)

2)

3)


Bardzo chętnie wysłucham komentarzy jako że są to moje drugie w życiu ujęcia zimka.