Wczoraj miałem okazję pobawić się trochę nowym D60... Sam mam D40x i zastanawiam się czym poza literką i kilkoma bajerami różni się od D40x... Pewnie oprogramowaniem, wykrywającym położenie aparatu i samoczynnie obracające się na ekranie LCD ... Body jest to samo - dokładnie to samo... Sensor a'la D80 (czyli to samo)... Menu też to samo... Lampa również... śrubokręta brak... no i cena jest podobna... "nowy model" - dobre chwyty marketingowe? Jedyne co się dowiedziałem, że "nowy D60" ma nowatorską funkcję czyszczenia sensora z kurzu i czujnik zbliżenia oka do wizjera (no i muszla ma inny kształt)

PS: Nie rozumiem tego posunięcia Nikon'a