Close

Strona 21 z 23 PierwszyPierwszy ... 111920212223 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 201 do 210 z 226

Wątek: D70 i dresy

  1. #201

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez loża szyderców
    Cytat Zamieszczone przez volvo
    mnie kiedyś 2 śmieci zaczepiło, jak jednemu połamałem solidny parasol na głowie, spłynął po ścianie budynku który stał obok a jego ziomek zaczął się drzeć w niebogłosy że mi wpier..li ale tak naprawdębył zajęty odklejaniem kolegi od ściany... rzucali się jak wszy na łańcuchu ale bali się bliżej podejść choć parasolki już nie miałem
    I niniejszym się zlany zimnym potem volvo obudził ze snu koszmarnego, lęwą dłoń w nocniku trzymawszy
    mokro to wtedy było bo po deszczu ale nie był to sen
    sytuacja pełna grozy... teraz mi się z tego śmiać chce ale wtedy srałem ze strachu po gaciach

    [ Dodano: Czw 20 Kwi, 2006 ]
    Cytat Zamieszczone przez moshica
    A gdzie to było ?
    U nas w Parku Kultury od 1000lecia jest czasem nie wesoło lub od strony wieży telewizyjnej !!!

    Pozdrawiam
    Moshica
    Szopienice ... dla ludzi z Katowic dodam, że w Katowicach gorzej może być tylko na Nikiszowcu i Giszowcu...

  2. #202

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Dariusz Walus
    Przede wszystkim nie dac sie zastraszyc gnojom, ktorzy mocni sa glownie w grupie.
    Pojedynczo, to banda wystraszonych smierdzieli leczacych swe kompleksy w silowni. Jak dasz dobrze jednemu kopa w jaja, to reszta rozbiegnie sie jak wystraszone owce, [znam to z doswiadczenia].
    Zgadzam się z przedmówcą.

    Problemem jesteście wy a nie przeciwnik. Trzeba się przełamać, a potem (szczególnie po odniesieniu pierwszego suckesu) będzie już łatwiej. Tak naprawdę zarobić w ryj to nic strasznego. Ja już jestem obity i jeśli ból nie paraliżuje moich kończyn, albo nie urywa mi się film to po prostu robię swoję i napierdzielam gostka. Wyznaję zasadę - choćbym miał tylko uszczypnąć a potem zginąć to wolę uszczypnąć i zginąć niż tylko zginąć. Pewne straty własne zawsze trzeba wliczyć w cenę
    Dodam, że najlepiej atakować największego krzykacza/kozaka. Zwykle jest to osoba najbardziej agresywna z grupy i swoistego rodzaju "przewodnik stada". Jeśli on dostaje to reszta często odpuszcza, choć zdarzają się wyjątki i bywają grupy solidarne.
    Trzeba też myśleć taktycznie, tzn. ustawiać się w czasie dyskusji tak by być jak najbliżej agresora, ale nie za blisko - taki pół dystans gdzie wykonując niewielki krok w przód o 10-20 cm mamy go w zasięgu. Dodatkowo trzeba też starać się stanąć tak by ustawić przeciwników w linii, tzn. by oni sami sobie przeszkadzali. Jeśli zaczniemy się bić z pierwszym to drugi musi najpierw ominąć swojego kolegę, a to daje nam czas na reakcję.
    Najważniejszy jest jednak element psychiczny i nasza determinacja.
    Przykład z życia mojego wzięty, 10 lat temu:
    Jadę, wtedy jeszcze z narzeczoną, autobusem linii 189 ze Służew nad Dolinką w stronę Służewca przemysłowego w Warszawie ok. 23.20. Linia zwykła, zjazd do zajezdni. Koło nas 4 wyrostków. 2 siedzi na miejscach przed nami, ale tyłem do nas (to był stary przegubowy Ikarus). 2 pozostali z lewej strony na siedzeniach pojedynczych. Panowie zaczęli nas zaczepiać. Najbardziej agresywny siedział na miejscu przede mną. Grozili nam i namawiali się, że mi dojebią jak wysiądziemy na przystanku. Wyszedłem z założenia, że późnym wieczorem na ulicy będę miał kłopoty i małe szanse na pomoc. W autobusie oprócz nas był kierowca. Pomyślałem, że pomoże, autobus jest również ciasny więc zaatakowałem pierwszy chwytając tego przede mną za łeb/włosy i walnąłem jego głową o barierkę do trzymania. Goście byli w szoku co pozwoliło mi wyskoczyć na przejście, a siedziałem od okna! i odizolować ich od dziewczyny. Waliłem ich przy próbie wstania. Było ich jednak 4 więc udało im się pozbierać i opanować zaskoczenie. Przejście między fotelami jest jednak wąskie więc praktycznie miałem do czynienia z sytuacją 1 vs 1 a nie 4 vs 1. Straciłem przewagę dopiero jak ruszyli razem jak taran. Przeleciałem przez pół autobusu, aż za przegób, a bójka zaczęła się przy kabinie kierowcy. Kierowca speniał, i zamknął się w kabince i tylko strasznie przyspieszył. Przyspieszając ułatwił im zadanie bo siła bezwładności pociągnęła nas do tyłu czyli im pomogła a mnie przeszkodziła. Wcześniejj jeszcze Jeden z gości próbował po coś sięgnąć do kurtki, ale wtedy straszliwie bluzgając powiedziałem, żeby nikt nie ważył się po nic sięgać i przywaliłem mu w ryja w sam nos, że zalał się farbą. W pewnym momencie myślałem, że już po mnie bo się zachwiałem w czasie zakrętu i przełamali mnie na oparciu fotela. 1 trzymał od tyłu za kark a 2 przyglądało się jak 4 przymierzał się do kopa w moje odsłonięte klejnoty. To był jednak ich błąd a moja szansa bo też zacząłem kopać. Dzięki tej szamotaninie udało mi się zsunąć z oparcia i odwrócić od kopiącego, a gościowi, który mnie trzymał przeczesać pięścią okolice krocza i mnie puścił. Jeszcze raz dałem 2 najbliższym po ryju i odpuścili. Opierd... jeszcze kierowcę, że się nie zatrzymał i nie pomógł i kazałem jechać albo prosto do zajezdni albo na policję. On jednak zatrzymał się na żądanie i tamtych 4 oskarżając mnie wcześniej, że ich pobiłem z rozwalonymi ryjami uciekło.
    PODSUMOWUJĄC - DA SIĘ!
    Trzeba tylko schować strach w kieszeń i przejąć inicjatywę. Bałem się, ale jeszcze bardziej bałem się z nimi wysiąść.
    Dodam, że moją przewagą jest to, że ze zwględu na moją posturę jestem ignorowany. Mam 178 cm wzrostu, ważę 72 kg i wyglądam w okularach jak studencik.
    Nie traktujcie tego jako chwalenie się, lecz wskazówki jak wykorzystać sytuację w celu obrócenia jej na swoją korzyść. W większości sytuacji staram się zawsze negocjować i atakuję tylko wtedy gdy stwierdzam, że dalsza rozmowa zbliża mnie tylko do tego, że to przecwinik zaatakuje pierwszy, a przecież bronić się jest znacznie trudniej.

  3. #203
    pebees
    Gość

    Domyślnie

    killertowa, bohaterze! Pamiętaj, że to było 10 lat temu, dziś jest nieco inaczej - nie spodobasz się - kosa między żeberka. Albo kiedyś w takiej sytuacji komuś przydzwonisz tak, że wyląduje w szpitalu nieprzytomny przez kilka godzin, oskarży Cię później o pobicie i dostaniesz zawiasy i grzywnę. Fanie będzie, mówię Ci. Każdy medal ma dwie strony.

  4. #204

    Domyślnie

    Chopy, przyjezdzajta fotki robic do stolicy krzyzakow, tu jest bezpiecznie. robilem zdjatka nocne no i multum w dzien i nie mialem (odpukac) zadnych problemow. gdy spotkalem grupke oczytanych twarzy poprosili mnie zeby ich zamiescic na 1 stronie gazety. ja sie zgodzilem na 2. pozdrawiam

  5. #205
    Proxar
    Gość

    Domyślnie

    Czytajac wasze historie i wasze sposoby na zaradzenie jak uniknac utraty kupionego nie jednokrotnie z wielkim wyrzeczeniem sprzetu fotograficznego,uwazam ze powinniscie dziekowac BOGU za to ze przyszlo wam zyc i mieszkac w cywilizowanej europie a nie np.w Brazylii lub innym kraju ameryki poludniowej
    Tutaj wasze sposoby niestety w wiekszosci przypadkow nie sprawdzilyby sie z prostego powodu.
    W duzej wiekszosci przypadkow odbieranie cudzej wlasnosci w tym kraju nastepuje glownie za pomoca "klamki" przez maloletnich, ktory tak naprawde jest duzo bardziej wyrachowany od osoby doroslej z powodu tego, ze sa poprostu bezkarni jako malolaci i bardzo dobrze zdaja sobie z tego faktu sprawe.
    Tutaj nikt nie bedzie cie prosil bys oddal aparat,pieniadze lub inne osztownosci jakie masz w danym momencie przy sobie.Jezeli tego sam nie zrobisz to poprostu dostajesz kulke miedzy oczy bez ostrzezenia.
    I wtedy sami sobie biora co chca.
    Gwarantuje wam ze nikt nawet osoby stojace daleko od danej sytuacji nie udzieli wam pomocy ,nikt nawet stojacy za rogiem nie odwazy sie zadzwonic na policje.Zreszta ona i tak przyjezdza zazwyczaj po godzinie lub wiecej.
    Znam osobiscie osoby ktore przyjechaly z polski w przekonaniu ze juz sa zaprawione w boju i potrafia bronic swojej wlasnosci po czym w przeciagu 2 miesiecy byly napadane 4-krotnie i oddawaly w pospiechu wszystko co mialy przy sobie by tylko ktos, kto je napadal, nie zdarzyl wczesniej nacisnac na spust.

    Niestety to sa uroki zycia w wielkich metropoliach mowa o duzych miatach ameryki poludniowej,np.Sao Paulo nie wspomne o Rio de Janerio gdzie jest duzo gorzej z bezpieczenstwem obywateli.

    Napisze wam w szybkim skrocie historie jaka wydarzyla sie niecale 2 tygodnie temu w samym centrum Sao Paulo na glownej ulicy miasta.
    Na swiatlach w sznurku samochodow zatrzymuje sie samochod z polka i brazylijka w srodku.Polka mieszkajaca tutaj na stale od wielu lat znajaca dokladnie reguly ulicy tutaj panujace.
    A ze temperatura 30 stopni wymusza otwarcie okien w samochodzie wykorzystuja to 2 malolaty w wieku od 8-12 lat.
    Pojawili sie nagle nie wiadomo skad.
    Starszy malolat podchodzi od strony pasazerki ze szklem wielkosci 30cm i odrazu przyklada swojej ofierze szklo do szyi.
    Z drugiej strony podchodzi "mniejszy wspolnik "czyt: 8-latek i odbiera od kierowcy grzecznie "fanty"
    Starszy widzac ze kierowca miedzy czasie kladzie noge na sprzeglo probujac przygotowac sie do szybkiego odjazdu po zapaleniu sie zielonego swiatla,mowi odrazu do kierowcy ze tylko wcisniej pedal sprzegla krew z tetnicy kolezanki zaleje jej samochod.
    Co zrobilibyscie sami?? Ryzykowac zycie wlasnej zony lub np.wlasnego dziecka??

    Zabrali 2 torebki ,laptopa poprostu wszystko,kazali im nawet sciagac pierscionki i lancuszki ktore byly pod bluzkami.Wszystko co znajdowalo sie w kieszeniach rowniez.
    A wszystko to bez zbednego pospiechu.
    Cala sytuacje widzieli inni uzytkownicy ruchu stojacy w samochodach na 3 rownoleglych pasach ruchu, i co myslicie ze ktos wyszedl na pomoc?? NIKT !!!!
    Cale zajscie mialo miejsce o 14 popoludniu w trakcie szczytu.
    Po wszystkim nie myslcie sobie ze "mlodzi bandyci" uciekli -nic bardziej mylnego odeszli sobie spokojnym krokiem i znikneli za rogiem.
    Takich sytuacji jest bez liku, tylko ze w wiekszosci przypadkow z uzyciem broni palnej w rekach nieletnich.
    Nieletni tutaj dokladnie wiedza i sa tego w pelni swiadomi ze nawet jak zabije kogos to dostanie co najwyzej pare miesiecy poprawczaka gdzie zostanie jeszcze bardziej przeszkolony przez swoich starszych kolegow z doswiadczeniem w zakresie technik napadania i bezkarnosci.Wyjdzie z tamtad z reguly jeszcze wiekszym bandyta niz wszedl tam o ile wogole sam przezyje poprawczak.
    Jak widac nie zawsze wasze wspaniale metody moglyby sie sprawdzic w rzadzacych przemoca krajach ameryki poludniowej lub gdziekolwiek indziej na swiecie.
    Uwazajcie na swoj sprzet i trzeba miec oczy szeroko otwarte.
    Najwazniejsza zasada nie pokazywac go zbytnio na widok publiczny jezeli nie ma takiej potrzeby.

    Pozdrawiam

  6. #206

    Domyślnie

    Proxar,
    Jedyna rada?
    WPIZDU wolny dostęp do broni... to jest rada.
    Weź chłopie bo mnie i tak już dosyć nerw trącoli jak czytam ten cały wątek...
    Pozdrawiam Marcin
    "Zdjęcie można zrobić wszystkim, tylko po co się męczyć skoro jest Nikon "
    "Oby piękno miało moc wzbudzania dobra..."

  7. #207
    Proxar
    Gość

    Domyślnie

    Dalem tylko przyklad ze nie trzeba broni palnej by sparalizowac czlowieka tak by oddal w szoku i w obawie o zycie swoje i swoich bliskich wszystko.
    Dlatego jak czytam wypowiedzi "kozakow-gadaczy" ktorzy z kazdej sytuacji wychodza obronna reka to smiech mnie ogarnia jacy sa naiwni.

    "WPIZDU wolny dostęp do broni... to jest rada."

    Na cala paranoje ostatnio w grudniu bylo tutaj referendum o dostepnosci wszystkich obywateli do broni w ramach obrony wlasnej i wlasnego domu.
    I oczywiscie nie przeszlo

    Najgorsze jest to ze normalni ludzie nie moga sie bronic sila ognia adekwatna do sily ognia jaka sa atakowani.Mowie o powszechnym dostepie do broni.

    Dlatego tez bogaci ludzie stosuja polsrodki i wielka popularnoscia ciesza sie tutaj samochody opancerzone 90% luksusowych samochodow w Brazylii jest opancerzonych.
    Ale oczywiscie biedakow ktorych nie stac na taki luksus lub poprostu nie oplaca mu sie opancerzac Fiata, Opla lub Volkswagena nadal bedzie spotykal los napadnietych. Wczesniej lub pozniej jest to nieuniknione w tym kraju.

    A co gorsza dziadostwo to rozszerza sie na inne kraje gdyz prawo mamy jakie mamy mordercow wsadza sie na dozywotnie wiezienie na koszt podatnika ,zamiast eliminowac element szkodliwy odrazu dla przykladu i ku przestrodze innym chetnym, chcacym pojsc w ich slady.
    Prawa nie zmienimy niestety sami ale mozemy zmienic tych ktorzy je ustanawiaja

  8. #208

    Domyślnie

    A myślisz ze w Polsce jest aż tak super skrajnie inaczej??

    Gnój do 15 roku życia jak dopuści się zabójstwa może liczyć na poprawczak do 18 roku życia.

    Po 15 roku życia taki kaftan jest sądzony za zabójstwo jak dorosły wg. Kodeksu Karnego.

    Nielat który dopuści się zawłaszczenia mienie nie ukończywszy 18 lat, może liczyć na kuratora sądowego, nawet robiąc to kilkukrotnie i będąc karanym kilkukrotnie za to samo. Może nawet używać niebezpiecznych narzędzi, biegli psycholodzy sądowi w 98% orzekają niewystarczający stopień demoralizacji nielata.

    Taki kurdupelek do 13 roku życia nie podlega żadnym środkom wychowawczym, ani ustawom i kodeksom. Totalna bezkarność = bezradność państwa.

    Znieczulica to typowe zjawisko (choroba) panująca w polsce, nie potrafisz sobie sam pomóc to sorry winetou i tak wszyscy mamy Cię w dupie, a nawet fajnie jest się pogapić jak cierpisz a później śmigać i plotkować.

    Eliminacja bandytów nie jest wyjściem z sytuacji. Najdotkliwszą formą karania jest rozłąka z rodziną, znajomymi, dotychczasowym życiem. Eliminacja jedynie przyniosła by ulge bandziorom, a na przyjemności trzeba zasłużyć, a przyjemność nie może być karą. W bardziej cywilizowanych krajach skazany zarabia na siebie, a u nas my zarabiamy na skazanego (podobny paradoks mamy z kościołami).

    Wolny dostęp do broni w Polsce by zaowocował dramatycznym wzrostem zbrodni. po każdym wiekszym meczu pseudocwaniaki by do siebie chyba z trubun strzelali, tak przez całe boisko. A te sprowokowane gumowe kulki policja mogła by se w .... wsadzić. to tylko jeden taki niefortunny przykład tego co by sie w pierwszych latach po takiej legalizacji mogło by (nie koniecznie musiało) być. Po pewnym czasie podejście by znormalniało. W każdym razie broń w pierwszej kolejności stała by się powszechna w światku przestępczym, nie służąć głównie do obrony (samoobrony), następnie trafiła by do normalnych obywateli, którzy niejednokrotnie zapewne by nią większą szkode sami wyrządzili niż ew. napastnikowi. Smutne ale prawdziwe.
    Na zdrowie!!! Dawaj mi tu na FEJS
    Gram w Totolotka i nie zawaham się wygrać!!!

  9. #209

    Domyślnie

    Kundzior,
    Ostatnio u nas trzech "młodych" dresów złapało moją znajomą(starszą kobiecinę) za włosy tak że walneła z hukiem o ziemię po czym jeszcze odciągneli ją za "fraki" od tego przystanku. Pełno siniaków, zadrapań oczywiście torebka wszystko zabrali. I wiesz nie wiadomo co by jeszcze było... tylko jakiś starszy chłopak się narwał i narobił barabanu po czym ci sprawcy uciekli.
    Ze starszą osobą tak postąpili… przyznam że to właśnie trochę mój pogląd zmieniło i zacząłem się znowu bać…
    Wiesz i co tu robić?! Szok…
    Pozdrawiam Marcin
    "Zdjęcie można zrobić wszystkim, tylko po co się męczyć skoro jest Nikon "
    "Oby piękno miało moc wzbudzania dobra..."

  10. #210

    Domyślnie

    Rozumiem wasze sfrustrowanie.
    Rozumiem ekstremalne sytuacje, z których nie da się wyjść żywym lub nie obrobionym.
    Proxar > weź poprawkę na to, że forum polskie i poruszamy sprawy z naszego podwórka. Wiadomo, że na obcych podwórkach może być i z reguły jest zupełnie inaczej.
    Załamywanie rąk nie jest jednak rozwiązaniem. Załamywanie rąk prowadzi do tego, że większość ludzi staje się bierna i nie pomaga innym. Łobuzeria powinna wiedzieć, że jeśli atakuje jedną osobę to wszyscy wokół mogą jej pomóc. Właśnie dlatego, że tak nie jest, a nie z powodu wad w przepisach prawnych czy nieudolności organów ścigania, łobuzerka rozkwita i może kroić ludzi w biały dzień w centrum miasta.
    Jeśli bandytom grożą małe kary lub żadne (pomijam tutaj małolatów i ich szczególny status prawny) to tak samo odnosi się to do nas.
    Druga sprawa to wychowanie. Zbytnie pobłażanie dzieciom, młodym ludziom, stawianie im niskich wymagań itp. jest moim zdaniem podstawową przyczyną agresji młodych. Oni nie atakują bo są biedni. W wielu przypadkach bowiem pochodzą z przeciętnych domów, a nie przytułków dla bezdomnych. Oni atakują bo nie mają szacunku do starszych, do rówieśników, młodszych, do cudzej własności. Nie mają nawet szacunku do swoich sąsiadów. Kiedyś nie do pomyślenia było by np. złodziej okradał na swojej ulicy, w swoim bloku. Dziś? Czemu nie?
    Nie trzeba zresztą przyglądać sie bandziorom. W życiu ludzi normalnych też często można spotkać osoby bezczelne, pyskate, mające w dupie innych. Byle tylko wywalczyć swoje.
    Nie będę już chyba zaglądał do tego topica bo mnie krew zalewa jak czytam o waszych załamkach :P

Strona 21 z 23 PierwszyPierwszy ... 111920212223 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •