To fakt, nazwa Koło Gospodyń Wiejskich trochę brzmi dziwacznie, i kojarzy się z kierpcami itp. nasze "baby" chciały zawiązać coś jak stowarzyszenie, lub organizacja, lecz to jest dość kosztowna sprawa, a tu cała idea opiera się na zaangażowaniu, pracy i chęci niesienia pomocy innym, i aby w legalny sposób prowadzić takie przedsięwzięcie, posiadać konto na które sponsorzy czy darczyńcy mogli by wpłacić jakąś kasę trzeba być zarejestrowanym a najłatwiejszym i zarazem najtańszym sposobem było dołączenie do Krajowego Stowarzyszenia Kół Gospodyń Wiejskich i dlatego ta nazwa.
No cóż ja mogę na to poradzić, że się mojej kobicie zachciało być w tej organizacji, do tego wybrana została przewodniczącą, ona mnie nakłoniła kiedyś do fotografii, pozwala na kupno aparatów, często dość drogich, sama zresztą też fotografuje i pomaga mi dokarmiać ptaki, więc muszę jej pomóc, zresztą właściwie nie muszę, ale też mogę zrobić coś dobrego dla tych dzieciaków.
Kiedyś bylem "obcy" we wsi, teraz jestem PAN TOMEK i ktokolwiek się kiedykolwiek o drogę do mnie zapyta, z pewnością wskażą mu właściwą, a nawet i zaprowadzą.
Nasze "baby" tracą swój czas lecz czy to strata jest ? one same dzięki tej pracy się rozwijają, na 9 marca jada do teatru, 8 w dzień kobiet jakaś prezentacja, KGW z kilku powiatów, coś się dzieje, nie zawsze korzyść musi być wyrażona w zł czy $ często satysfakcja, pełna świetlica i uśmiechy na twarzach dzieciaków jest również wiele warta.