Pewnie że dowaliłem. Po żołniersku. Zresztą powiem szczerze, że niepotrzebnie, bo ani nie lubię tłumaczyć dowcipów, ani wyjaśniać ripost, ani dokonywać egzegezy aluzji...

No ale byłem proszony o wypowiedzi ścisłe, bez 'owijania w podwójne dno', nie przez Ciebie zresztą, tylko przez Władcę Pixeli - chyba, że żartował, że nie rozumie...

To chyba kwestia chowu: dla przykładu w towarzystwie kobiet mających widoczne i duże kłopoty z odchudzaniem nie będę opowiadał dowcipów o grubych babach Ala Bundy'ego, nawet pomimo tego, że dowcipy te są rewelacyjnie śmiszne... I tak dalej, można mnożyć przykłady...




A z drugiej strony masz rację; kto o tym będzie pamiętał za 200 lat?