Cytat Zamieszczone przez david555 Zobacz posta
Inaczej mówiąc, fotoreporter nie może uniknąć fotografowania dużych skupisk ludzkich i w większości przypadków robi to, bez względu na ewentualne protesty (w tym wypadku, odpowiedzialność za ewentualne roszczenia spada na zleceniodawcę), kiedy jednak fotografuje amator, to w razie kłopotów bierze całą odpowiedzialność na siebie.

Jeżeli chociaż jedna osoba potwierdzi, że zdjęcia zrobiono pomimo protestów widniejących na nich ludzi, to wchodzi się w konflikt z prawem.

Możecie być pewni, że wkrótce ludzie się tego nauczą i będzie spory problem, aby wykonywać sobie beztrosko zdjęcia.
O czym tak naprawdę piszesz w pierwszej części swojego wywodu?

Mieszasz sam fakt robienia zdjęć z ich późniejszą, ewentualną publikacją.

W obecnej sytuacji prawnej jest niezmiernie trudno dowieść, że sam fakt robienia zdjęć naraża kogoś na straty (musiałyby wystąpić dodatkowe okoliczności) - i to nawet w przypadku kiedy naraża.
Stąd też nie bardzo można pociągnąć do odpowiedzialności "zleceniodawcę" a jedynie osobę publikującą (czyli w przypadku środków masowego przekazu redaktora naczelnego/wydawcę a w innych przypadkach osobę, która rzeczywiście bez odpowiedniej zgody rozpowszechnia wizerunek).