jako ze to moj 700 post oraz ze za duzo tu postow o "syfach" na matrycy/lustrze postanowilem w koncu napisac cos konstruktywnego
wiec....
troche czasu temu przegladajac zdjecia natknalem sie w koncu na pierwszego obcego na mojej matrycy. na poczatku chcialem zdzierac z niego czynsz, ale ze bezczelnie odmowil, wiec po drodze wdepnalem do foto-sklepu i kupilem gruche.
paproch przeszedl do historii razem z moimi wszelkimi lekami. aparat mam z rok, zdmuchnalem pare paprochow i tyle, zero stresu czy jakiejs paniki (troche pomaga niezmienianie obiektywow podczas burz piaskowych lub innych takich).
wiec jesli chcesz sie pozbyc smieci, a naczytales sie horrorow z serii "kupilem gruche i nie wiem czemu mam talk na matrycy" polecam GIOTTOS-ka![]()
ps.oczywiscie wcale nie twierdze ze "wielka grucha z lokalnej apteki za 2 pln" jest gorsza.
powodzenia
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami