Jeśli na rynku jest lekko licząc kilkadziesiąt telefono-komputerów i nagle Apple wypuszcza iPhone, który sprawdza się w praktyce, nie na papierze, to chyba oznacza że ktoś się w końcu wstrzelił w kompromis sprzecznych wymagań. Oglądam dokument w pdf, przeglądam codziennie kupę poczty, mam b. dobry kalendarz, choć wspomagany dodatkowym oprogramowaniem nie-applowym, wszystko to robię z wygodą będącą przepaścią w stosunku do wszystkich poprzednich. To nie jest wciskanie kitu. Podejrzewam że tak samo może być z iPadem. Zawsze znajdą się malkontenci wyliczający kupę rzeczy których nie ma a "powinny" być. Proszę zajrzeć na forum w wątki o nowościach w aparatach. Coś to Panu przypomina? Ważne jest jak działa to co jest, a nie lista życzeń, często brana z sufitu. Na przykład po cholerę w tablecie głośniki stereo? A oczywiście przez jakiegoś kretyna jest to zaznaczone jako wada.
Szukaj







Skontaktuj się z nami