Ciągle z braku czasu nie miałem kiedy wkleić kilku zdjęć, z mojego prawie ostatniego sponsorowanego wypadu.... Tym razem do Karslskrony.

Wypływaliśmy o 21 z poru w Gdyni. Oczywiście pełna noc jak to w październiku i dosyć zimno.
1.
Moja żona na tle portu:


2.
I oświetlony własnym sztucznym światłem port kontenerowy:



Na promie oczywiście "stół szwedzki" i otwarty bar ... ale to pokaże w drodze powrotnej.

3.
Dopływamy do portu w Karsklonie o 9:00


4.
Przewodnik po 20min jazdy autobusem zatrzymuje sie i zaczyna opowiadać historię miasta. Tu kobieta przynosząca szczęście jak się jak PO KLEPIE po pupie


5.
A obracając się w kierunku przystani (których tam jest bez liku) mamy ... wyspę. I teraz w ramach wyjaśnienia.
To jest PLAŻA w Szwecji Serio serio. Okazuje się, że u nich na terenie bardzo skalistym nie występują takie plaże jak u nas. A przyczyną jest to, że gdy była Epoka Lodowcowa, to cały ICH piasek, lodowce przetransportowały na obecne tereny ziem Polski.
Podobno gdy otworzyli tą "plażę", oblegana była nie samo wicie:


I z drugiej strony:


6.
Przepraszam, że przez szybę autobusu, ale nie było możliwości wyjścia na zewnątrz.
Tak właśnie wyglądają "zabytkowe" czyli rodowite domki szwedów. Są bardzo skromne i małe. Oczywiście z drewna. Obecnie jest to najbardziej ekskluzywna dzielnica w Karsklonie:



7.
A oto najsłynniejszy żebrak przed kościołem.


8.
Co do samego kościoła to np ciekawostką niech będzie to, że jest mocny podział na protestantów i katolików. Kościoły wręcz biją się o wiernych. Jedną z atrakcji jest instalowanie podgrzewanych ławek.
A co do wnętrza jest to okres Baroku. Oczywiście nie taki przepełniony przepycham jak u nas, ale jak na warunki Szwedzkie i tak ekskluzywnie:






9.
Szwedzi bardzo kochają i szanują swojego Króla. No ale też bywały czasy gdy był on tyranem. Przykro mi ale nie zapamiętałem tytułu książki, wiem tylko tyle, że ten mały chłopczyk ucieka z książki, bo goni go Król Gustaw (któryś tam) Lektura obowiązkowa w Szwecji:



10.
Może to Wam pokaże jak daleko i za razem blisko byłem:


11.
Szwedzi jak naród bardzo neutralny w latach (chyba) osiemdziesiątych złapali przed swoim portem podwodną łódź rosyjską. Debatowali przez kilka dni za nim wymyślili, że może jednak ona się naprawdę zagubiła i ją zepchnęli z mielizny, by sobie odpłynęła do matki Rosji


12.
I trochę panoramy z góry widokowej: