Fajnie sobie mówić, że najlepiej to mieć i to i tamto... Jest jednak jeden szczegół - cena. Niestety nie wszystkich stać na inwestycje w jasne zoomy, kilka nikonowskich stałek. To już się przelicza w tysiące złotych.
Dla mnie 50tka może i pozostanie przy cyfrze podstawowym obiektywem do sytuacji, gdy nie potrzebuję większych zbliżeń oraz szerokiego kąta, a także gdy mam w miarę dobre światło, że nie musze jechac w ISO 1200 na przykład.
Startując do cyfry miałem 28-80D, 70-300G i 50 1.8D. Tak więc brakowało mi głównie szerokiego kątu. Z uwagi na finanse w rachubę nie wchodziła 20tką 2.8D, odpadał też 12-24. Zastanawiałem się nad jasnymi "wąskimi" zoomami firm niezależnych, jak Sigma 17-35 2.8-4 bodajże, czy 18-50 2.8. Jednak po wielu obserwacjach na forach i dyskusjach zrezygnowałem - z uwagi na częste ponoć problemy na linii współpracy z lustrzanką cyfrową Nikona z autofokusem przy niektórych przesłonach. Nie chcąc przekombinować ...zaoszczędziłem kilka złotych i wróciłem do wyjściowej opcji kita 18-70.
Porównując 18-70 do starego 28-80 D - inna planeta, mechanicznie i optycznie, niec nie ujmując 28-80. Jedna widoczna wada 18-70 to dla mnie dystorsja przy 18mm. No cóż, przyjdzie mi poczekać rok lub 2 i pozbierać jednak na stałkę, np. 20 2.8 ( w cyfrze ponoć nie ma praktycznie dystorsji - pozostaje w strefie wykraczającej poza DX).
No i tak...odjechałem od tematu głównego.
Mówiąc rzecz oczywistą - szkło bardzo dobre, jakość tego lekkiego i małego szkiełka , jak w ciężkich stałkach innych ogniskowych
Zapytam jednak, w czym taka wielka przewaga 50tki 1.4? W testach Fotokuriera i FOTO - jakoś wielkich róznic nie widzę, poza ceną (tu różnica duża).
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami