padł mi laptop. nagle, bez zadnych symptomów. chodził jak trzeba przez 1,5 roku, chodził pięknie ostatniego wieczora, rano juz się nie dało go włączyć. za cholerę nie reaguje. przyczyn może byc nieokrągły milion, ale może ktoś ma/miał podobne doświadczenia i pocieszy, że to banalna usterka toshiba, 1,5 roczna, szanowana. gdzie takie cos naprawiac w krakowie?