Roman, ty chyba nie masz dzieci, a przynajmniej nie w wieku przedszkolnym, bo nie rozumiesz co mam na myśli pod pojęciem wykorzystania dziecka w tym przypadku.
Mi nie chodzi o to, że mojemu dziecku robią zdjęcie. Mi chodzi o to, że wywołane zdjęcia przekazują za pośrednictwem dziecka. Dziecko dostaje zdjęcia do ręki i proszone jest by pokazało rodzicom, by ci zdecydowali czy chcą je kupić.
Kiedy wracasz z pracy do domu, w drzwiach stoi rozradowany dzieciak i z dumą pokazuje ci swoje zdjęcia. I teraz powiedz temu dziecku, że te zdjęcia ci się nie podobają, że są za drogie i ich nie weźmiesz.
Trzy, czterolatek nie zrozumie twoich argumentów ponieważ brak pieniędzy czy jakość zdjęcia to dla niego jest coś tak odległego, że tego nie rozumie.
I to jest właśnie tym wykorzystywaniem dzieci. Danie im do rąk czegoś co rozpala ich nadzieję, a czego rodzice być może niezaakceptują, bo albo im się to nie podoba, albo ich na to nie stać.
Rozmowy z przedszkolankami czy panią dyrektor niczego nie zmieniają. Przecież nie będę robił awantur z tego powodu. Tu nawet nie chodzi o to, że ryzykowałbym ewentualność, że za rok mojego dziecka nie przyjmą do przedszkola z braku miejsc. Po prostu uważam, że skoro już dwa razy o tym mówiłem, a mimo wszystko problem w przedszkolu nie został rozwiązany, to nie warto sobie dalej strzępić języka.
Zdjęcia ładne kupuję, zdjęcia kiepskie skanuję.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami