Wszysko zaczelo sie niewinnie...od czekoladek, ktore moja 2 letnia corka chciala sprobowac, podczas gdy ja, szczesliwy po zakonczonej sesji zdjeciowej z mala, pakowalem drewno do kominka. Zobaczylem tylko, ze razem z pudelkiem czekoladek leci on...moj Nikos ukochany, o ktorego zawsze tak dbalem. Polozylem go oczywiscie dalej, aby dziecko nie zlapalo za pasek, zapomnialem o tym pudle czekoladek...a pozniej bylo tylko wielkie bam! Wysokosc 130 cm, podloze - parkiet. Uderzyl obiektywem, posypalo sie szklo...ja mialem juz wstepny zawal...poszedl filtr UV, aby go zdjac niezle sie nameczylem, bo nieco sie gwint wypaczyl. Na obiektywie 3 male kropeczki, przy samym obrzezu, takze nie wplywa to na jakosc zdjec. Elektronika bez zarzutu, nic nie lata w srodku. Jednym slowem chyba dam mu 5 gwiazdek. Odpadla jeszcze oslonka ekranu, ulamal sie zaczep. Mam nadzieje, ze bedzie chodzic tak jak dawniej, tylko nieco plastik na obiektywie razi, bo musialem walczyc nozyczkami, aby zdjac filtr...ciesze sie, ze te 4000 nie poszly w bloto! Pozdrawiam. Co za pechowy dzien...a doslownie z godzine przed upadkiem patrzylem na niego i tak sobie pomyslalem, co to za udany zakup byl...
Michal
[/list]
Szukaj



Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami