Oddałem aparat (na gwarancji) do serwisu Nikon Polska na Postępu w dniu 16 czerwca 2005. Usterka zdiagnozowana to "uszkodzenie mechanizmu przysłony" w korpusie. Termin wykonania naprawy to 7 lipca. Dlaczego tak długo? Bo mają nawał spraw. Okej - jeżeli mają nawał spraw, to chyba znaczy, że niedoszacowali swoich mocy przerobowych i trzeba by je zwiększyć? No, ale nic. Mam czekać na telefon od nich. Czekam, czekam, aż dziś (13 lipca, czyli 6 dni po terminie wykonania naprawy i 28 dni od dnia oddania im aparatu) zaczynam dzwonić na infolinię serwsową, której numer jest czerwonymi dużymi literami wybity na kwicie. Zacząłem dzwonić o 09:30. Teraz mamy 13:50 i mimo jakichś 150 prób nie udało mi się jeszcze dodzwonić. Po prostu TAM NIKT NIE PODNOSI SŁUCHAWKI. Dzwoniłem też na wszystkie inne możliwe inne numery serwisu Nikona, jakie są na kwicie
607 94 18
607 94 19
607 94 15
607 94 10
i pod żadnym z tych numerów NIKT NIE ODBIERA lub ew. "zajęte". Ale to zajęte to raczej nie dlatego, że akurat ktoś rozmawia - lecz pewnie dlatego, że w tym czasie ktoś inny próbuje się dodzwonić...
Ogólnie moje dotychczasowe wrażenia z kontaktów z oficjalnym serwisem Nikona są JAK NAJGORSZE. Totalna olewka, ściema, dno.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami