Tzn oczywiście aparat, który się mrozu nie boi i można nim focić w -20 stopniach.
Kolega fotografujący komercyjnie modę (bezlustro Sony) wyżywa się i chodzi po górach. I to hardkorowo też - skałki itp. Robi zdjęcia gór, ale robi je analogami. Skanuje, drukuje w dużych formatach, robi wystawy. Świetny gość.
Jak Wam powiem czym robi zdjęcia to nie uwierzycie. Bierze w trasę DWA aparaty, co juz jest dziwne. Jeden z nich to Nikon F5 (mały i lekki to on nie jest) a drugi to .. Start 66!!! Ten zestaw zwala mnie z nóg.
Właśnie wrócił z wypadu w Karkonosze. Było -20, wiał wiatr, zamieć. Nikon F5 odmówił pracy po 5 minutach, zdążył nim zrobić 15 zdjęć. Resztę zrobił Startem 66, on nie zawiódł
Zadał mi pytanie a właściwie dwa. Jaki aparat (analogowy) jest najlepszy do pracy w takim mrozie. Drugie pytanie - czy da się pogodzić by to był sprzęt dobry do tego o czym tu pisałem ale zarazem dobry do fotografowania mody. Czyli taki uniwersalny.
Macał mojego Haselka. Ma zamiar kupić taki, do fotografii mody właśnie. Haselki leżą na księżycuale czy modele z lat 90-tych (503CX, CW) można katować w takich mroźnych warunkach?
Co stanowi problem przy foceniu w niskich temperaturach? Smary?
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami