Witam forumowiczów.

Od ponad dwóch lat pstrykam Nikonem Z7II. Dwa miesiące po upływie gwarancji na matrycy pojawił się paproch (o ile jest to paproch), który jest nieusuwalny - prawdopodobnie znajduje się pod filtrem dolnoprzepustowym. Wysłałem do serwisu, gdzie zdiagnozowali wypalenie matrycy i naprawę wycenili na ok. 6000 zł. Dobrze, że siedziałem podczas czytania informacji z serwisu.

Osobiście nie jestem przekonany o trafności diagnozy. Zakładam, że wypalenie dotyczy ekspozycji na silne, intensywne światło.
I tu się dzieje magia, ponieważ mogę w kolejnych dwóch zdjęciach odszukać pojawienie się paprocha na matrycy, a same zdjęcia robione były w ciemnym pokoju, przy świetle naturalnym. Obiektyw (24-120 S) nie był zmieniany podczas zdjęć.

Czy ktoś z Was miał podobny przypadek? Poniżej zdjęcie z matrycy.

nikon_z7_paproch.jpg