W pewnej japońskiej książce traktującej o ceremonii parzenia herbaty, a szerzej o japońskiej kulturze pojawia się wyrażenie, od którego z resztą Sigma zaczerpnęła nazwę swojego najnowszego aparatu, beautiful foolishness. I ta sigma bf właśnie taka jest, piękna i trochę bez sensu. I pewnie dlatego znajdzie się kilku, niewielu, którzy jej zapragną. Mimo a może właśnie dlatego, że nie ma wizjera, ma ergonomię cegłówki, nie ma prawdziwej migawki, zamiast ułatwiać pewne rzeczy komplikuje, że trudno ją wyprodukować oraz dlatego, że produkcja jest ograniczona do kilku sztuk dziennie. Ten nowy sony po części czerpie z tej samej filozofii. To pewnie nie będzie żaden bestseller, ale to dobrze, że jeszcze producentom chce się tworzyć takie aparaty jak leica q, rx1, wspomniana sigma, ricoh gr czy fuji x100. Każdy z nich ma jakiś charakter, i choć większość nie zrozumie po co wydawać tyle kasy na coś co w sumie nie wytrzymuje konkurencji z innymi, dużo bardziej wszechstronnymi aparatami to chyba dobrze, że tymi firmami nie rządzą w 100% księgowi.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami