Niech Nikon na początek wypuści takie body jak A7C... Po co wypuścili 24-50 którego nie ma do czego zapiąć. Wziąć Z5 II i obciąć wizjer i grip, cena w dół o 1000 zł i już.
Szukaj
Niech Nikon na początek wypuści takie body jak A7C... Po co wypuścili 24-50 którego nie ma do czego zapiąć. Wziąć Z5 II i obciąć wizjer i grip, cena w dół o 1000 zł i już.
Nikon Z6 II, 14-30/4S, 24-120/4S, 50/1.8S, 85/1.8S, 50/2.8MC, 40/2, Tamron 70-180/2.8 G2
Fuji S5 Pro, 35/2D, 50/1.4D
A7C ma wizjer, pewnie wiesz. Sony jak wiadomo wsadziło matrycę ff do obudowy aps-c (tak z grubsza). Nikon niby też mógłby, ale dużo mniejszy taki aparat nie będzie. Prędzej zrobią FX w obudowie z8![]()
Tak, A7C ma wizjer, ale wbudowany w róg body, nie ma kominka. Według mnie lepiej gdyby w ogóle go nie było, bo tylko pogrubia to body. Więc dosłownie wystarczy usunąć z Z5 II cały moduł wizjera i zrobić minimalny grip i już.
Nikon Z6 II, 14-30/4S, 24-120/4S, 50/1.8S, 85/1.8S, 50/2.8MC, 40/2, Tamron 70-180/2.8 G2
Fuji S5 Pro, 35/2D, 50/1.4D
Wizjer 0.7×, 2,4 mln punktów
w aparacie za 5000$![]()
Nie zapomniałem. To są po prostu jakieś drobniaki. Sam sobie sprawdziłem i mój zestaw, który mam obecnie, gdybym miał kupować nówki jest znacznie droższy od tego RX a właściwie nie mam niczego premiumowegoI w ogóle dla mnie trochę nieporozumieniem jest rozpatrywanie tego aparatu w kategorii opłacalności, bang for the buck, cebuliono-światłosiły itd. To jest jeden z tych nielicznych aparatów, które się kupuje, bo się o pieniądzach nie myśli, tylko chce się mieć coś wyjątkowego. Nie znaczy najlepszego. Bo najlepsze to zdecydowanie nie jest, nawet w sony sa aparaty, które potrafią znacznie więcej. To co wyróżnia ten aparat to po prostu to, że jest bardzo lekki i mały oraz czuć piniondz. Podobnie z resztą jak wspomniana wyżej leica. Ale nadal to nie jest to samo co leica i nie za bardzo rozumiem czemu ktoś kto chce akurat 35mm i bardzo mały aparat miałby dokładać do leiki 28mm lub 43/2, bo leica q3 jest produkowana w dwóch wariantach, która ani nie jest tak lekka ani kompaktowa, ani nie ma 35mm a 28mm, przynajmniej z tego co czytam na optycznych, wcale nie jest takim wybitnym obiektywem (większość wad wymienionych w teście q3 na aptecznych związana jest właśnie z obiektywem). Już samo to, że q3 produkowana jest w dwóch wariantach pokazuje, że różne są oczekiwania konsumentów nawet na tak niszowej półce jak kompakt ff. Poza tym niezależnie jak upchana jest ta matryca w sony i leice, ile mają fps, jakie ficzery video itd. to wydaje mi się, że taki użytkownik tych kompaktów jedyne co zrobi w tym aparacie to przymknie do f/5.6 i niespiesznie się przyczai w jakiejś alejce by zapolować na jakieś ciekawe odbicie w kałuży. Lub coś podobnego.
Nazwy kolejnych wcieleń są pogmatwane. Nie można już RX2? Za mało zmian? Kiedy dojdzie do RX3 R IX ?
Jest tyle liter w alfabecie...
Można przyjąć, że takim aparatem jest ZV-E1. Co prawda 12Mpix i zoptymalizowany pod filmy, ale kto wie jak będzie wyglądał następca.
Ha, to nie takie proste, bo był RX1 a potem RX1R bez filtra dolnoprzepustowego. R w nazwie pojawiło się jak sądzę od "Resolution". Więc mimo wszystko bardziej logiczne jest RX1RII i III. RX2 na logikę sugerowałby następcę RX1, np. z matrycą 24 Mpix i filtrem dolnoprzepustowym. To wszystko rzecz jasna jest dość umowne.
Jeszcze jedno. RX1 był wypuszczony prawie 13 lat tem, następcy nie ma, więc hipotetyczny RX3RIX nie będzie naszym zmartwieniemPrzy założeniu, że będzie konsekwentnie kontynuowana ta linia RXxxx, to trudno zakładać, że będą jeszcze wtedy istniały aparaty fotograficzne w formie zbliżonej do dzisiejszych
![]()
Wg mnie ten aparat ma taki sens jak Fujifilm GFX100RF. Taki Fujifilm chętnie bym przygarnął, ale niewymienna optyka to skreśla. Tak jak tego Sony. Tyle kasy by móc robić zdjęcia tylko jedną ogniskową?
Wiem że kilka sztuk sprzedadząco nie zmienia faktu, że nie zrozumiem osób, które go kupią.
Moje systemy: Nikon F, D i Z, Hasselblad 503CX, Leica, Canon, Pentax, Olympus, Minolta, Rolleiflex TLR FKD, Zenity, Praktiki, ruskie dalmierze itd itd, blisko 100 szkiełek.
W pewnej japońskiej książce traktującej o ceremonii parzenia herbaty, a szerzej o japońskiej kulturze pojawia się wyrażenie, od którego z resztą Sigma zaczerpnęła nazwę swojego najnowszego aparatu, beautiful foolishness. I ta sigma bf właśnie taka jest, piękna i trochę bez sensu. I pewnie dlatego znajdzie się kilku, niewielu, którzy jej zapragną. Mimo a może właśnie dlatego, że nie ma wizjera, ma ergonomię cegłówki, nie ma prawdziwej migawki, zamiast ułatwiać pewne rzeczy komplikuje, że trudno ją wyprodukować oraz dlatego, że produkcja jest ograniczona do kilku sztuk dziennie. Ten nowy sony po części czerpie z tej samej filozofii. To pewnie nie będzie żaden bestseller, ale to dobrze, że jeszcze producentom chce się tworzyć takie aparaty jak leica q, rx1, wspomniana sigma, ricoh gr czy fuji x100. Każdy z nich ma jakiś charakter, i choć większość nie zrozumie po co wydawać tyle kasy na coś co w sumie nie wytrzymuje konkurencji z innymi, dużo bardziej wszechstronnymi aparatami to chyba dobrze, że tymi firmami nie rządzą w 100% księgowi.
Skontaktuj się z nami