W ramach budowania przedświątecznej formy, postanowiłem trochę się przewietrzyć... wszystko rozpoczeło się od drogi krzyżowej gdzie uświadomiłem sobie, że już nie te lata, kondycja nie ta i kolana zginają się jak u bociana w drugą stronę...
Ale wraz ze wzrostem wysokości pojawiał się uśmiech i optymizm na mojej twarzy
Posiedzieliśmy, pogadaliśmy... szybko do namiotu iż zachód nie wróżył niczego dobrego. Wstałem w nocy kilkukrotnie aby zobaczyć czy uda się załapać na jakieś astro... ale jak to francuzi mówią: "Sza nse mar ne". Pozostał poranek który prezentował się tak:
1)
2)
Pozdrawiam serdecznie!
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami