Nie będę ukrywał że jestem zakochany w Z6 II i w końcu aż chce się wychodzić popstrykać. A może to magia tej ogniskowej, z którą jakoś wcześniej nie było mi po drodze? Kto wie.
To jednak kawał aparatu, zwłaszcza z 50-tką 1.8 S.
Chciałbym kupić sobie mniejszy, lżejszy aparat, żeby wrzucić do nerki jak idę na rower, czy mieć w "dużej kieszeni" żeby nie rzucać się w oczy. I, jestem praktycznie zdecydowany na pełną klatkę, po prostu lubię zdjęcia z takiej matrycy, a druga sprawa sporo spaceruję nocą a obiektywy lubię domykać.
Waham się pomiędzy dwoma aparatami. Oba mają dostępną Sigmę 17 f4 i oba większy wybór Voigtlanderów. I to właśnie manualne obiektywy są solą w oku.
Czy manualne ostrzenie z wykorzystaniem ekranu to kwestia wprawy? To jest tak naprawdę moje zasadnicze pytanie. Czy faktycznie z wizjerem jest to wygodniejsze? Nie miałem jeszcze okazji "dotknąć" wizjera w Sony, co do którego są różne opinie. A odkąd bawię się Heliosem to przerzuciłem się na EVF.
Jeśli któryś z tych aparatów miałby potwierdzenie ostrości jak Nikon, zielonym prostokącikiem to też na zdecydowany plus.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami