Czytałem niedawno o testach aparatów na dokładność pomiaru światła. Najdokładniejszy okazał się 3-polowy Nikona a zaraz za nim 5-polowy Nikona.
To przypomne Wam troche prehistorii (czasy Nikona FE2). FE2 mozna traktowac jako poligon zastosowanych rozwiazan do przyszlego produktu (tytanowa migawka, czas synchro 1/250, TTL blysku w aparacie dla amatora). Ale do rzeczy. Nikon w tym czasie prowadzil prace nad pomiarem matrycowym. W FE2 zamiast plytki dociskowej film wsadzono matryce pelnoklatkowa o 25 polach. Zrobiono analize ponad 20 tys ujec (rozklady pomiarow) i co wyszlo ... ze matryca 5 polowa da taki sam efekt jak 25 polowa.Oczywiscie wczesne lata 80-te XXw oraz marne jak na terazniejsze czasy procesory, oraz ich pradozernosc byly tez przyczynkiem do wsadznia w FA matrycy 5 polowej (protopaste pozniejszego AIM).
Nikon wyskoczyl ze slawetna matyca 1005 polowa RGB w F5 (potem wsadzona w D70)(w 1995 albo 1996 r). W latach 90-tych dlugo smiano sie z Nikona za konserwatyzm i wpakowanie w F100 matrycy 10 polowej. Canon tutaj dawal bobu. Canon poszedl w polke niska i w EOSa 300 wcisnal 35 pol pomiarowych. Jak sie okazalo dobrze oprogramowane 10 pol w F100 radzi sobie niegorzej od super-hiper-wielopolwej matrycy starszego brata F5 czy EOSa 3.

Tyle historii o OT. Ale nie dajcie sie swiesc specom od marketingu. Nic nie zastapi doswiadczenia i dobrego swiatlomierza, nawet wiele pol. Kazda matryca wyprowadzi Cie w pole w scenie niestandardowej albo o b. duzym kontrascie.