Pokręciłeś nieco Janeczku. Kart kredytowych nie mieliśmy, jedynie bankowe kołatały w kieszeniach. I gotówka oczywista. Tak jak napisałeś staliśmy tam gapiąc się jak gęś na samolot na bezuczuciowy szlaban, który za cholerę nie chciał drgnąć. Wtedy przyjechała jakaś tubylcza kobieta i natychmiast wyczuła co nas boli. Po krótkiej rozmowie otworzyła nam bramkę swoją kartą, a my oddaliśmy jej 60NOK w moniakach.
A fotka? No cóż, słoneczko wyszło dosłownie na kilkadziesiąt sekund. Masz piękne zdjęcie, ja się niestety nie załapałem.![]()
Szukaj






Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami