Cytat Zamieszczone przez fafniak Zobacz posta
Czytam wpisy wujota i przyznaję że bardzo często trafia w moje przemyślenia jeden do jednego. Różnica polega na tym że dla mnie czasem wystarczy przycięcie odpowiednie zdjęcia (pisze o pierwszym) i DLA MNIE powstaje coś ciekawszego, co mnie zatrzyma na chwilę.
On chciałby żeby za zdjęciem szła jakaś historia a nie żeby to było na zasadzie "ładna baba na tle"
No przyznaję że byłoby fajnie bo zdjęcie które wywołuje w głowie historię (coś sobie dopowiadamy) jest zwyczajnie ciekawsze.
Dlaczego nigdy mnie portret jako klasyczny temat nie interesował (no chyba, że za kasę)? Otóż kluczowa jest tutaj sztuczność sytuacji. Przychodzi fotograf, dokładamy do tego make-up, ciuchy i miejsce. Szczególnie to ostatnie jest ważne. I teraz nagle staramy się aby coś z tego wyszło. Ale fotografa z modelką przeważnie niewiele łączy. No i oboje się starają. On myśli w standardowych kliszach fotograficznych, ona stara się dobrze wypaść. W tym wszystkim nie ma prawdziwości.

To daje się obejść. Przez zmęczenie. Po 3-4 godzinach i wykonaniu pierwszych 500 fot. Model się rozluźnia, jest mu już wszystko obojętne. To czas dobrych fot. Zdecydowanie zdjęcia poprawia też sesja we wnętrzach modela. Tam bariera jest o wiele mniejsza. Ale najlepsze są po prostu te zdjęcia, które wypływają z autentyzmu sytuacji. Niezależnie od tego czy fotograf jest tam gościem czy dobrym znajomym.