Pomyślałem jeszcze, że warto wspomnieć o kuchni. Jest bardzo oryginalna, łączy wpływy europejskie, azjatyckie, z kuchnią miejscową, która była i jest bardzo zróżnicowana. Kuchnia peruwiańska to przede wszystkim składniki, różne odmiany kukurydzy czy ziemniaków, czasem zupełnie nie podobne do tych znanych u nas. Plus ziarna typu quinoa, robiąca obecnie międzynarodową karierę (btw, Peruwiańczycy narzekają na 2-3 razy wyższe ceny w ostatnich latach, z uwagi na popularność na świecie), plus ogromna ilość owoców i warzyw.
Trudno napisać przewodnik, więc może na przykładzie dwóch dań, powiedzmy narodowych.
Ceviche, czyli ryba (czasem owoce morza) marynowana w soku z limonki, z dodatkiem soli, cebuli, chili i kolendry. Pochodzi w wybrzeża, podobno znana od czasów preinkaskich. Świetna sprawa, zwłaszcza nad morzem, podawane jako samodzielne danie, przystawka albo dodatek do dania. Najtwardsi wypijają marynatę, zwaną leche de tigre, która ponoć leczy kaca a nawet jest afrodyzjakiem (stąd nazwa)
Drugie danie, które można nazwać narodowym, to lomo saltado, co można przetłumaczyć jako "podskakująca wołowina". Nazwa dość obrazowo opisuje sposób przygotowania dania.... w chińskim woku. Do Peru w XIX wieku przybyło ok.100 000 robotników z Chin, oczywiście przywieźli też własną kuchnię. Chińczycy ulegli asymilacji, podobnie zresztą jak danie, dziś podawane jest z frytkami i ryżem pomieszanym z kukurydzą, a pochodzenia wcale nie jest łatwo się domyślić . Całkiem popularne są lokale "cocina chifa", taka miejscowa wersja chińskich barów.
![]()
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami