Miejsce jest przedziwne - to Avoriaz we Francji. Wybudowano je 50 lat temu, samochodów tam nie ma (tzn jest gigantyczny parking przy wjeździe). Surowe drewno podlegające szarzeniu powoduje, że z daleka sprawia wrażenie zębów skalnych i naprawdę w krajobrazie broni się dobrze. Z bliska przypomina postindustrialne klimaty filmów sf czy tam antyutopii. Wrażenie bardzo zależy od światła - czasem jest to sympatyczna "klecina" ale przy ponurych chmurach... Moje odczucia były tam ambiwalentne ale z uwzględnieniem tych 50 lat chyba na tak. Szczególnie, że mieszkaliśmy w ***** hotelu. Ta miejscowość to znany kurort narciarski - wyciągi biegną dosłownie przez środek miasta - wszędzie można zjechać na nartach. Ale nie wiem czy chciałbym tam być w szczycie sezonu (byłem kiedyś na początku) bo może mieszkać tam 16 000 ludzi (a przepustowość też jest 16 000 osób/godz). Czyli jeden wjazd na godzinę - słabiutko.
Byłem ciekaw jak odbierzecie to niezwykłe miejsce (szczerze mówiąc to foty zrobiłem podczas jakiś przypadkowych wolnych chwil bo ogólnie to udzielaliśmy się w górach). Ale miejsce było tak dziwne, że nie mogłem sobie odmówić chwili pracy. Co ciekawe w bardzo klimatycznym ARC1950 (które jest pięknym kameralnym krytym łupkiem miasteczkiem, a w którym byliśmy tydzień później) już mi się nie chciało wyciągać w ogóle aparatu. Czyli jakaś magia w Avoriaz była - może plener na ślubniaki???
W Avoriaz byliśmy tym razem na rowerach - to podobno największy bike park na świecie. No i faktycznie obszar jest gigantyczny - blisko 30 wyciągów (i sieć tras enduro) łączy parę całkiem odległych miast górskich we Francji i Szwajcarii. A tak naprawdę to udostępnia całe połacie gór. Tras DH i to mocno wymagających jest multum.
Pozdro
Wiesiek
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami