Jeszcze jeden głos za powyższym.
Przez ostatnie ~7 lat miałem najpierw Remingtona, potem Philipsa, teraz znów wróciłem do Remingtona.
Pierwsza maszynka do samego końca była sprawna, ale miała już zbyt tępe ostrza.
Philips to była porażka od samego początku - nie dość, że "skubała", to ze względu na jakość wykonania i niższą masę - mocno przenosiła drgania na obudowę, co ponoć powodowało odrętwienie dłoni (opinia żony). Wywaliłem do śmieci bez żalu po roku z małym haczykiem.
Remingtony nie mają żadnych dodatkowych funkcji, są zbudowane i ważą tyle co radziecki czołg, ale działają bezawaryjnie i po prostu robią robotę.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami