Bo przyjęłaś metodę, która w dzisiejszych czasach nie wygląda na najlepszą: siedzisz nad pojedynczymi zdjęciami i próbujesz je dopieścić w PSie, a tymczasem są lepsze i wygodniejsze drogi.
Jest seria programów, które nazwę tutaj zbiorczo RAWerami, a które służą do wsadowej, czy mówiąc ogólnie grupowej obróbki RAWów (stąd nazwa), ale mogą też służyć do grupowej obróbki jpgów, tiffów czy psd (formaty w zależności od producenta, ale jpg obrabiają wszystkie). Zasada ich pracy jest inna niż w PSie, gdzie otwierasz jedno zdjęćie, obrabiasz, zapisujesz, otwierasz drugie, obrabiasz ponownie, zapisujesz, otwierasz następne, i tak dalej...
W RAWerze wczytujesz całą serię zdjęć - powiedzmy z jednego eventu mówiąc dzisiejszym językiem, a następnie skupiasz się na jednym zdjęćiu: cuzelujesz kolory, kontrasty, WB i takie rzeczy. Ponieważ na ogół dzisiaj fotografuje się w setkach, a nie jak dawniej w dziesiątkach klatek - znajdujesz te zdjęćia, które są robione przy identycznym oświetleniu co to, nad którym właśnie siedziałaś i jednym klikiem przenosisz na nie całą obróbkę z tego jednego.
Czyli innymi słowy, obrabiasz pojedyncze zdjęćia, ale przenosisz obróbkę na inne, które są podobne kolorystycznie i tak dalej - oszczędzając kupę czasu i co ważniejsze utrzymując te same parametry obróbki na większej ilości zdjęć.
Czy to jest lekarstwo na wszystko i czy nie da się nic schrzanić? Pewnie że nie jest i pewnie, że też spokojnie da się wszystko schrzanić popadając w przesadę przy obróbce - ale jak się postarasz, taka droga wydaje się szybsza, wygodniejsza, pozwalająca utrzymać lepszą spójność całego materiału i pomagająca ogarnąć całość materiału.
Ja zaczynałem lata temu od PSa i nie bardzo mogłem sobie wyobrazić jak można obrabiać zdjęćia bez jego użycia, obecnie przy swoich zdjęćiach prawie wcale go nie odpalam, robiąc wszystko w RAWerze. No ale w ostateczności i tak będzeisz sobie musiała wyrobić jakiś workflow, żeby opanować rosnącą kolekcję zdjęć...
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami