W tej świątecznej atmosferze, chciałbym Was zabrać na moją ostatnią wyprawę zimową na Zawrat.
Do wyprawy przygotowywaliśmy się dwa tyg. wcześniej, o ile to można nazwać przygotowaniami. Głownie zakup sprzętu itp.
Pogoda zapowiadała się na dobrą, miał być lekki mrozik ale za to słonecznie. Termin jaki sobie obraliśmy to 20 Grudnia.
I tak nastał dzień naszej wyprawy.
Wyjazd 6 rano, postanawiamy wyruszyć do Brzezin i tak też robimy.
Na parkingu jesteśmy parę minut przed 8smą. Przebieramy buciki i w trzyosobowym składzie ruszamy.
Już na samym początku zaskakuje nas lodzik, ale mimo wszystko idziemy bez raków. Niestety, nie mam zdjęć z trasy do murowańca, bo chcieliśmy szybko dotrzeć na miejsce.
po półtorej godziny docieramy do schroniska. Robimy dłuższą przerwę na posiłek, kawkę.
Całość trwa 40 minut. Wychodzimy na zewnątrz, raki dalej odpuszczamy, w razie W założymy po drodze.
Śniegu praktycznie jak na lekarstwo- tak samo ludzi(to akurat dobrze)
1. ( od Lewej: Żółta Turania, Granaty, Kozi Wierch, Kościelec)
Dość szybko docieramy do Gąsienicowego, nie robimy przerwy tylko tyle co na kilka zdjęć. Staw Dość mocno zmarznięty, ludzie chodzą, więc i My postanawiamy sobie troszkę skrócić.
2.
Lekka nutka niepewności jest idąc taflą lodu
3.
Przechodzimy przez staw i rozbijamy pierwszy obózZakładamy raki, przygotowujemy się mentalnie, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, chłopaki na chwilę łączą się ze światem
![]()
4.
Ruszamy pod pierwsze podejście, idzie się nawet dość dobrze, raki z kijkami wystarczają w zupełności. Jedynym minusem jest tylko mało związany śnieg
5.
Po drodze mijamy znikomą ilość ludzi więc można się w miarę dość szybko poruszać.
U góry postanawiam schować kijki i zmienić na czekam.
6.(jak widać na zdjęciu, śniegu jest na prawdę nie wiele)
Mijamy rozwidlenie z kozią przełęczą i dalej podążamy w stronę Zawratu.
Atmosfera jest bardzo dobra, nikt nie wykazuje lęków czy słabości.
7.
Zatrzymujemy się chwilkę by poobserwować lodowspinaczy. Z góry fajnie to wygląda.
8.
No i ruszamy, bo przed nami troszkę drogi jest a i podejście dość spore...
9.
Idzie się coraz trudniej, śnieg nie dość że nie jest związany to jeszcze na dodatek zachowuje się jak piasek. Raki praktycznie mało co trzymają(choć i tak podziwiam ludzi, którzy potrafili schodzić bez)
10.
Zaczynamy nabierać wysokości, mimo iż idzie się dość trudno. Przez moje foto(a i przez mój brak kondycji) chłopaki zostawiają mnie dość z tyłu![]()
11.
Do przełęczy mamy jakieś 30-40 minut. Co jakiś czas zawiewa silny podmuch wiatru, co dodatkowo utrudnia nam dalszą wspinaczkę. Dlatego staram się każdy krok stawiać rozsądnie- czekan na szczęście dużo pomaga.
12.
CDN
Szukaj














Odpowiedz z cytatem







Skontaktuj się z nami