Close

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 28
  1. #1

    Domyślnie Tatry zimowo...ZAWRAT

    W tej świątecznej atmosferze, chciałbym Was zabrać na moją ostatnią wyprawę zimową na Zawrat.

    Do wyprawy przygotowywaliśmy się dwa tyg. wcześniej, o ile to można nazwać przygotowaniami. Głownie zakup sprzętu itp.
    Pogoda zapowiadała się na dobrą, miał być lekki mrozik ale za to słonecznie. Termin jaki sobie obraliśmy to 20 Grudnia.

    I tak nastał dzień naszej wyprawy.
    Wyjazd 6 rano, postanawiamy wyruszyć do Brzezin i tak też robimy.
    Na parkingu jesteśmy parę minut przed 8smą. Przebieramy buciki i w trzyosobowym składzie ruszamy.
    Już na samym początku zaskakuje nas lodzik, ale mimo wszystko idziemy bez raków. Niestety, nie mam zdjęć z trasy do murowańca, bo chcieliśmy szybko dotrzeć na miejsce.
    po półtorej godziny docieramy do schroniska. Robimy dłuższą przerwę na posiłek, kawkę.
    Całość trwa 40 minut. Wychodzimy na zewnątrz, raki dalej odpuszczamy, w razie W założymy po drodze.
    Śniegu praktycznie jak na lekarstwo- tak samo ludzi(to akurat dobrze)

    1. ( od Lewej: Żółta Turania, Granaty, Kozi Wierch, Kościelec)


    Dość szybko docieramy do Gąsienicowego, nie robimy przerwy tylko tyle co na kilka zdjęć. Staw Dość mocno zmarznięty, ludzie chodzą, więc i My postanawiamy sobie troszkę skrócić.

    2.

    Lekka nutka niepewności jest idąc taflą lodu

    3.

    Przechodzimy przez staw i rozbijamy pierwszy obóz Zakładamy raki, przygotowujemy się mentalnie, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, chłopaki na chwilę łączą się ze światem

    4.

    Ruszamy pod pierwsze podejście, idzie się nawet dość dobrze, raki z kijkami wystarczają w zupełności. Jedynym minusem jest tylko mało związany śnieg

    5.

    Po drodze mijamy znikomą ilość ludzi więc można się w miarę dość szybko poruszać.
    U góry postanawiam schować kijki i zmienić na czekam.

    6.(jak widać na zdjęciu, śniegu jest na prawdę nie wiele)

    Mijamy rozwidlenie z kozią przełęczą i dalej podążamy w stronę Zawratu.
    Atmosfera jest bardzo dobra, nikt nie wykazuje lęków czy słabości.

    7.

    Zatrzymujemy się chwilkę by poobserwować lodowspinaczy. Z góry fajnie to wygląda.

    8.

    No i ruszamy, bo przed nami troszkę drogi jest a i podejście dość spore...

    9.

    Idzie się coraz trudniej, śnieg nie dość że nie jest związany to jeszcze na dodatek zachowuje się jak piasek. Raki praktycznie mało co trzymają(choć i tak podziwiam ludzi, którzy potrafili schodzić bez)

    10.

    Zaczynamy nabierać wysokości, mimo iż idzie się dość trudno. Przez moje foto(a i przez mój brak kondycji) chłopaki zostawiają mnie dość z tyłu

    11.

    Do przełęczy mamy jakieś 30-40 minut. Co jakiś czas zawiewa silny podmuch wiatru, co dodatkowo utrudnia nam dalszą wspinaczkę. Dlatego staram się każdy krok stawiać rozsądnie- czekan na szczęście dużo pomaga.

    12.


    CDN

    D7100+N 18-105; S10-20; S17-50 2,8; N50 1.8G+BENRO A1695F
    Kilka moich zdjęc i jeszcze kilka

  2. #2

    Domyślnie

    Czekam na więcej! Taki śnieg po którym się chodzi jak w piachu jest najgorszy. Obowiązywał wtedy jakiś stopień zagrożenia lawinowego? Czy same raki + ewentualnie kijki wystarczyłyby w zupełności?
    NX300 +18-55, J200/4, N70-300/4,5-5,6, H58/2,

  3. #3

    Domyślnie

    Tak, teoretycznie była dwójka lawinowa powyżej 1600m, ale w sumie idąc na Zawrat, to się tego nie odczuwało. Myślę, że raki z kijkami byłby dobrym rozwiązaniem, chodź pod koniec podejścia czekan był o tyle dobry, że można było go mocno i głęboko wbić.

    D7100+N 18-105; S10-20; S17-50 2,8; N50 1.8G+BENRO A1695F
    Kilka moich zdjęc i jeszcze kilka

  4. #4

    Domyślnie

    Jak ja Wam, mieszkającym na południu zazdroszczę takiej bliskości gór, że można sobie wstać o 6 rano i zrobić jednodniowy wypad na jakąś górkę i na noc wrócić do domu... U mnie taka wyprawa nie dość, że kosztowna to jeszcze męcząca
    ... na nic sprzętu kupa gdy fotograf (_._) ...

  5. #5

    Domyślnie

    No to jedziemy dalej
    W pewnym momencie z góry zaczęła schodzić dość dużą grupa ludzi, co dodatkowo utrudniło nam wspinaczkę. Bo wszystkie stopnie, które były przymarznięte zostały rozwalone. Było ciężko nawet ustać w miejscu, bo raki wyjeżdżały ze śniegu.
    No ale odwrotu już nie było, bo do szczytu nie daleko.
    13.

    14.

    Każdy krok był dość dużym wyzwanie, dlatego trzeba było na prawdę mocno się skupić i myśleć, gdzie postawić stopę by było bezpiecznie. Dodatkowo, im bliżej przełęczy tym mocniejsze były podmuchy wiatru.
    Tak mniej więcej prezentuje się całość trasy, do końca zostało zaledwie kilkanaście metrów

    15.

    16.

    Mijamy głaz i jeszcze tylko kilka kroków i udaje się, jesteśmy na przełęczy. Wieje cholernie, praktycznie nie da się wystać. Kilka fotek i uciekamy troszkę niżej, żeby schować się za skałami, coś przekąsić napić się gorącej herbaty(która przy drugim łyku była już zimna). Poświęcamy na to kilka dobrych minut.

    17.

    Chłopaki się przypalili, chcą iść dalej, w stronę Świnicy, staram się ich odwieść od tego, bo patrząc co się dzieje na Zawracie, można bez problemu stwierdzić że na północnej ścianie będzie jeszcze gorzej. Śnieg będzie jeszcze mniej związany, o ile z wyjściem byłby mniejszy problem, to jeszcze trzeba zejść, a to mogłoby skończyć się różnie. Dlatego mocno się stawiam, jednak nie dają za wygraną. Zrobili kilka kroków w stronę świni i jednak, wyszło na moje-zawrócili.
    Ja chciałem iść w stronę piątki, jednak i oni mnie zgadali- więc wracamy tą samą drogą co wychodziliśmy.

    Słoneczko zachodzi dość szybko, trzeba szybko wracać
    18.

    Schodzi się równie nie wygodnie, w bezpiecznym miejscu robimy swój pierwszy dupozjazd o dziwo nie jest to takie łatwe mają plecak, kijki, raki.
    po około godzinie schodzimy w bezpieczne miejsce, choć jeszcze dużo drogi przed nami, humory nam dopisują, bo się udało.
    Przy stawie chwilę przysiadamy, w oddali słychać śmigło- jest coraz bliżej. Obstawiamy albo kościelec albo świnica. Okazało się że śwnicia. Góra znów mnie ostrzegła i pokazała, że dobrze zrobiliśmy nie idąc na nią- całe strzęście że nie jestem desperatom.
    Z schroniska wychodzimy już po ciemku, czołówki + latarki ułatwiły nam zejście do brzezin.
    W końcu się udaje, jesteśmy na parkingu. Przewiani, zmiarznięci, przemoknięci ale za to bardzo szczęśliwi.
    Wybieramy się na jedzonko do Zakopanego, a później na mały relaks w basenach- to był strzał w 10tkę
    W domu jesteśmy po 22giej.
    A na dowód, że chłopaki podeszli poważnie do tematu podsyłam ostatnią fotkę

    19.

    Gór nie można lekceważyć, choćby nie wiem jak dobre warunki panowały. Zawsze trzeba trzeźwo myśleć, bo czasem najmniejszy błąd może odebrać nam wszystko to, co najpiękniejsze...

    Dziękuję że poświęciliście troszke czasu na przeczytanie, wiem że zdjęć nie jest za wiele, ale w takich warunkach inne rzeczy są ważniejsze.
    W razie pytań, służę pomocą.
    Pozdrawiam
    Janusz

    D7100+N 18-105; S10-20; S17-50 2,8; N50 1.8G+BENRO A1695F
    Kilka moich zdjęc i jeszcze kilka

  6. #6

    Domyślnie

    Dobra relacja, fajnie się czytało i oczywiście oglądało.
    możliwe, że się nie znam a monitor mam słaby

  7. #7

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez notdot Zobacz posta
    Dobra relacja, fajnie się czytało i oczywiście oglądało.
    Dziękuję. Wiem, że nie powala ale na tyle ile mogłem, starałem się by była przejrzysta i pokazywała jakie warunki tam panowały
    Pozdrawiam
    Janusz

    D7100+N 18-105; S10-20; S17-50 2,8; N50 1.8G+BENRO A1695F
    Kilka moich zdjęc i jeszcze kilka

  8. #8

    Domyślnie

    Bardzo fajna ta Twoja relacja. Miło się czyta i ogląda. Dzięki.
    Fajnie mieszkać tak blisko Tatr...
    Pozdrawiam. Piotr
    Leica M9 + MP + Summilux 35/1.4 ASPH + Noctilux 50/0,95

  9. #9
    Oszczędny w słowach Awatar vegetables
    Dołączył
    02 2013
    Miasto
    Bielsko-Biała
    Posty
    169

    Domyślnie

    Dobrze napisane + super zdjęcia. Gratulacje.

  10. #10

    Domyślnie

    Fajna relacja i zdjęcia - przy takiej pogodzie, scenerii i miejscu to zwykle "samograje"
    Coś bym wyrzucił bo jest kilka podobnych ...

    Co do przygotowań - jeśli to był jeden z pierwszych wypadów, położyłbym nacisk na poruszanie się w rakach i z czekanem. Dobrą formą jest ćwiczenie upadków i wyhamowań w łatwiejszym terenie, które później może się bardzo przydać. Na Zawrat zimowo podchodzi się tzw "Starym Zawratem" gdzie przy sporym nachyleniu łatwo o potknięcie i niezły ślizg zwłaszcza w schodzeniu.
    Radzę również odnieść się do opisów "turów" zimowych jeszcze przed podjęciem konkretnej trasy. Z całym szacunkiem, samo myślenie o Świnicy od strony Zawratu o tej porze dnia, w której dotarliście na Przełęcz oraz stanie śniegu świadczy raczej o słabym przygotowaniu merytorycznym. Najkrótszy dzień w roku, czas na podejście (kilka trudnych miejsc zimowych), wiatr, odwrót przez Świnicką lub Zawratem z pewnością w nocy, mogło by skutkować przykrymi konsekwencjami. Bardzo dobrze, że kolegów odwiodłeś od tego pomysłu.
    Zima w Tatrach to jednak nie przelewki ... patrz przykład sprzed dwóch dni właśnie na Świnicy... czasami czekan i raki to za mało.
    Teraz Lady Ku

Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •