Moje spostrzeżenia:
GPS na aparacie:
+ zapisywanie danych bezpośrednio do pliku NEF/JPEG
+ automatyczne ustalenie i zapisanie aktualnej strefy czasowej. Wbrew pozorom to potrafi być bardzo przydatna opcja. Podam taki schemat: lecimy do Dżakarty z międzylądowaniami w Dubaju i Szanghaju. W obu tych miejscach mamy po jednym dniu na fotki. Na miejscu robimy sobie wycieczkę do PNG i wracamy. W każdym miejscu trzeba pamiętać o zmianie godziny w aparacie, zmianie strefy czasowej, uwzględnić czas letni/zimowy, a jak chcemy być naprawdę poprawni to jeszcze dodatkowo w geosetterze osobno ustawiać czas UTC i lokalny. Bezpośredni zapis do pliku lokalizacji i godziny lokalnej załatwia nam 90% roboty, a geosetter ewentualnie jeszcze doda swoje dane odnośnie UTC.
+ kompas. Żaden zewnętrzny logger nie zapisze nam do pliku azymutu.
- odstający element. Może być problem przy ładowaniu do torby, może się urwać, może być problem z majtającym kablem.
- zużycie baterii. Ponoć im nowsze tym lepsze, ale zdarza się, że na dłuższej wyprawie bez gniazdka i tak martwimy się, czy starczy nam baterii na zdjęcia, a co dopiero na logowanie pozycji.
- brak możliwości zapisywania całej trasy do pliku GPX.
- jeśli nie jest używany przez jakiś czas, zapisuje lokalizację z ostatniej zafiksowanej pozycji, jeżeli nie zdąży tego zrobić w trakcie wykonywania następnej foty. A jeżeli dzieli je 100 kilometrów i kilka godzin, to robi się bałagan.
- w zależności od konstrukcji może zajmować gniazdo lampy błyskowej albo wężyka spustowego. Te wyższej klasy mają dodatkowe gniazdo na wężyk, więc w nich problem nie istnieje.
GPS zewnętrzny:
+ własne zasilanie
+ nic nie odstaje na aparacie
+ zapisywanie całej trasy
+ często większa precyzja (brak potrzeby łapania fixa za każdym razeM)
- wymaga dodatkowej pracy na komputerze, nie zapisuje do NEFa informacji o strefie czasowej
- konieczność synchronizowania godziny w aparacie z godziną w GPS. Można to potem poprawić na komputerze, ale potrafi być mocno upierdliwe, jeżeli przemieszczamy się w różnych strefach czasowych.
- trzeba pamiętać, żeby go włączyć
- trzeba go osobno ładować
- nie ma możliwości zapisania azymutu
ciekawe hybrydy:
GPS na aparat z bluetooth:
+ o wiele mniejsze zapotrzebowanie na prąd w stosunku do zwykłego GPS
+ azymut
+ bezpośrednie zapisywanie do pliku
+ pobiera lokalizację z zewnętrznego urządzenia, więc nie ma problemu z łapaniem fixa
+ można użwać z telefonem komórkowym wyposażonym w GPS
- dwa urządzenia do obsługi / kupna
- odstaje od aparatu (chociaż kosteczki aokateca na D800 są tak malutkie i w tak nieinwazyjnym miejscu, że ciężko mi to uznać za wadę, bo odstają mniej więcej w takim stopniu jak wizjer z lampą)
GPS na aparat z własnym zasilaniem:
+ zapisuje informację bezpośrednio do pliku
+ pozwala zapisywać jednocześnie całą trasę w GPX
+ nie obciąża baterii aparatu
- przeważnie duże i ciężkie
- wymaga ładowania dodatkowych baterii
- zajmuje gniazdo lampy błyskowej
Jeśli się nie mylę, to wymieniłem wszystkie rodzaje aktualnie dostępnych GPSów. Gdyby ktoś znał jakieś dodatkowe modele lub miał uwagi co do plusów/minusów konkretnych rozwiązań, to proszę śmiało pisać.
Każdy musi znaleźć swojego faworyta.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami