Ja używam Pathfindera (nieśmiertelny P 3106), ale jest sporo jego klonów. Jak już mówiłem jest bezobsługowy w działaniu, raz na dwa, trzy dni ściągam na komórkę jego loga, ładuję baterię dla pewności (choć kiedyś działał bez przerwy przez ponad 48 godzin, ale był dobrze ustawiony, czyli oszczędzał prąd i kartę) i rano chowam do kieszeni torby. Wszystko. W zamian dostaję parę dodatkowych rzeczy z danych GPS (np. wysokość, prędkość), samą przebytą trasę a nie tylko miejsce zrobienia zdjęcia, możliwość automatycznego wpisywania nazw miejsc na trasie, plus większą dokładność - jedno ze szpej z linka wyżej miało dokładnosć do 10 m, inne jeszcze mniejszą, a Pathfinder ma tą dokładność do 2,5 metra.
Do geotagowania używałem LRa, ale pomimo swoich zalet akurat w sprawie GPS i okołotematycznej LR nie radzi sobie najlepiej. Owszem, potaguje zdjęcia, ale już sprawa reverse geocoding jest rozwiązana po amerykańsku - nazwy geograficzne wpisywane są po amerykańsku (już nawet nei po angielsku) - więć ja wolę do samego geotagowania używać darmowego Geosettera, który jako program wyłącznie do tego celu ma całą masę ciekawych opcji i działa według mnie rewelacyjnie.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami