Jak odróżnić sztukę od kiczu? Ciężka sprawa...
Powiem wam, że tacy Amerykanie to mają o wiele prościej.
Czytałem onegdaj wspomnienia Janusza Głowackiego (dawno to było, więc mogą się pojawić pewne nieścisłości). Wystawił w USA sztukę (chodziło chyba o "Antygonę w Nowym Jorku" na Brodway'u).
Premiera się zakończyła i ..... cisza. Jak się okazało wszyscy czekali na recenzję najważniejszego z krytyków (taki szef wszystkich szefów w świecie krytyki)
Recenzja okazała się nad wyraz pozytywna. I się zaczęło. Gratulacjom i pochwałom ze wszystkich stron nie było końca.
Niestety smutne to jest. Okazuje się, że ludziom podoba się to co oficjalnie uchodzi za dobre, za sztukę. Bo nie wypada inaczej. Oczywiście nic nie mam przeciwko "Antygonie..."
A już najsmutniejsze jest to, że w opisanej wyżej sytuacji nikt nie wstydził się braku samodzielnej oceny.
Więc 12 stron dyskusji pod zdjęciem (jakie by ono nie było) jednak cieszy. Temu się podoba, tamtemu nie ale każdy wypowiada swoje zdanie. To optymistyczne![]()
Szukaj





Skontaktuj się z nami