Cholera, napisałem długą odpowiedź, ale nowe forum mi ją zjadło.
Także w skrócie:
1. Na Youtube jest dużo filmów z crashami dronów, ale jest nieporównywalnie więcej ze stłuczkami aut nagranymi kamerką zza przedniej szyby. Ponownie, kwestia skali.
2. W przypadku dronów też jest tryb "awaryjnego łapania za kierownicę", czyli wspomniany wyżej tryb ATTI (w przypadku najpopularniejszych kontrolerów NAZA). W tym roku już trzem moim znajomym umiejętność lotu w trybie ATTI uratowała drona.
3. OC w tym zawodzie jest wymagane. Bez tego nie dostanie się licencji na latanie. Jednak patrząc na znajomych i rynek, nieporównywalnie częściej przydałoby się dobre AC.
4. Nie wierzę żadnemu komercyjnemu operatorowi, który twierdzi, że nigdy nie latał nad ludźmi. Tak się nie da. Każdy lot w mieście to lot nad człowiekiem. Weźmy np. zdjęcie z Katowic z poprzedniej strony, które nie wzbudziło żadnych kontrowersji. A przecież tam też dron jest nad ludźmi. Ba, nad ludźmi jadącymi samochodami. Awaria koptera i upadek na ulicę czy przednią szybę auta to potencjalna tragedia. Nikt też nie zapytał, czy lot był legalny. Jeśli nie, dron na tej wysokości mógł wlecieć chociażby w helikopter medyczny, którego pilot byłby nieświadomy, że coś na tym obszarze lata. Szczelnie, że była noc, a kopter jest mały.
5. Każdy lot nad człowiekiem musi być przeprowadzony z głową i z maksymalną uwagą. Nie wyobrażam sobie, by przyjechać w nowe miejsce i zaczynać od lotu nad głową. Tak się przecież nie robi. Najpierw robi się wszystkie kalibracje, sprawdza sprzęt, później przeprowadza się lot próbny.
6. Każdy myślący operator unika takich lotów, a przynajmniej ogranicza je do absolutnego minimum. Ale tak jak pisałem, czasem jest to nie do uniknięcia.
Szukaj






Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami